Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty

25 sie 2020

GSB - Etap 17: Literka Sponsor - "B"


Sponsorem etapu 17, tego z Babią Górą, jest oczywiście literka "B" jak Babia Góra ale też jak całe Beskidy (w tym Bieszczady).

Wg Wikipedii:

Beskidy (cz., słow. Beskydy, ukr. Бескиди, ang. Beskids, niem. Beskiden) – grupa pasm górskich w łańcuchu Karpat, rozciągająca się od rzeki Beczwy na zachodzie (Czechy) po rzekę Czeremosz (Ukraina) na wschodzie. Szerokość Beskidów wynosi 50–70 km, a ich długość ok. 600 km.


W ramach Głównego Szlaku Beskidzkiego, idąc od wschodu, przemierzamy następujące partie Beskidów (uwaga - najwyższe szczyty na mojej liście to szczyty znajdujące się na GSB, stąd np. Halicz zamiast Tarnicy).

1) Bieszczady - Halicz, 1333m n.p.m. Najbardziej kojarzone z Połoninami i chyba góry, które najbardziej zapisały się w wyobraźni masowej ("bieszczadzkie marzenie", "rzucić wszystko i jechać w Bieszczady"). GSB był dla mnie okazją do pierwszej w życiu wizyty w Bieszczadach i zapamiętam przede wszystkim szerokie panoramiczne widoki w większości niezmącone zabudowaniami.

zdjęcie zrobione gdzieś pod Haliczem

2) Beskid Niski - Kozie Żebro, 847m n.p.m. Chyba "najdziksze" góry w Polsce, jeśli "dzikość" mierzymy liczbą spotkanych wędrowców na szlaku czy odległościami między "punktami cywilizacji". Piękna Bieszczad spodziewałem się, Beskid Niski odkrywałem dla siebie i jestem nim zafascynowany. Mam kilka powodów - historyczne bogactwo (Łemkowie, polscy osadnicy z Zaolzia w Wisłoczku i Puławach, pamiątki po I i II Wojnie Światowej, w tym zaskakujący cmentarz "Rotunda"), góry niskie, ale moją jedyną "ścianą płaczu" na GSB była Cergowa i długie odcinki, gdy byłem na szlaku sam (ja to cenię, ale nie dla wszystkich jest to atrakcją...).

Polak, Łemko i Żyd w lesie pod Rymanowem Zdr.

3) Beskid Sądecki - Radziejowa, 1262m n.p.m. Po błotach w Beskidzie Niskim, Sądecki był suchy. To od tego Beskidu zacząłem wędrówkę "jednym ciągiem" (wcześniejsze odcinki pokonywałem weekendami), więc tu tak naprawdę zaczęła się przygoda.W pierwszym schronisku (Hala Łabowska) prąd od 19:30, ciepła woda od 18:00 i zimne naleśniki z serem na śniadanie.

Widok ze schroniska na Przehybie

4) Gorce - Turbacz, 1310m n.p.m. W Gorcach na 30km od Krościenka na Turbacz trzy razy zmieniałem koncepcję ubrania (deszcz, zimna chmura, upał). Tu spodziewałem się najlepszych widoków na całym szlaku, ale widok ze schroniska na Turbaczu przy śniadaniu sprawił, że planuję powrót, 2 dni - celuję w Złotą Polską Jesień [Edit: tu można sprawdzić z jakim skutkiem]. Tym bardziej, że moja poprzednia wizyta również pogodą nie rozpieszczała - ale za to poznałem Magiczne Gorce. 

Widok ze schroniska na Turbaczu

5) Pogórze Orawsko-Jordanowskie (wg Kondrackiego była to Kotlina Rabczańska). Nie wiem, czy miejscowości takie jak Rabka Zdr, Jordanów czy Skawa są zadowolone z awansu  z Kotliny do Pogórza. Dobra, dość dywagacji :-) Dla mnie najbardziej asfaltowy odcinek przygody z GSB i jestem wdzięczy za zachmurzone niebo i temperatury znacznie poniżej 20st.

Wędrowiec spotkany na GSB pod Wysoką

6) Beskid Żywiecki - Babia Góra, 1725m n.p.m. To po Beskidzie Śląskim drugi najlepiej przeze mnie poznany Beskid. Są tam miejsca, takie jak Rycerzowa, gdzie krzyżuje się tyle szlaków, że w ciągu jednego roku (2019) byłem tam 5 razy i za każdym razem inaczej (dwie pętle w poście o dwóch porach roku w ciągu dwóch dni). W Beskidzie Żywieckim byłem wdzięczny za dwa wschody i trzy zachody słońca w ciągu 4 dni i słońce złapane w palce.
Wg. najnowszej regionalizacji Polski w Geographia Polonica, Beskid Żywiecki nazywa się teraz Beskidem Żywiecko-Orawskim.

Wschód słońca na Pilsku, Babia Góra i autor

6a) Beskid Makowski (wg Kondrackiego) - Mędralowa, 1169m. n.p.m. Mędralowa była klasyfikowana przez Kondrackiego jako część Pasma Przedbabiogórskiego w Beskidzie Makowskim. Myślę, że Mędralowej to nie przeszkadzało, ma przecież za sąsiadów dwa najwyższe szczyty Beskidu Żywieckiego (Babia Góra i Pilsko), a dzięki klasyfikacji profesora Kondrackiego była najwyższym szczytem Beskidu Makowskiego. Ale niestety wg regionalizacji z 2018, Mędralowa wróciła do Beskidu Żywieckiego...

Szczyt Mędralowej

7) Beskid Śląski - Barania Góra, 1220m n.p.m. To Beskid najbardziej mi bliski, tu zaczynałem przygodę z górami. Myślę, że jako najbliższy wybaczy mi skąpy wpis w poście Beskidzkim... Ale za to dostanie dwa zdjęcia :-)

Wschód słońca ze schroniska na Stożku

Widok w okolicach Cieślara / Soszowa

6 sie 2020

GSB - Etap 12: Literka Sponsor - "S"



Sponsorem etapu 12 zostaje literka „S” jak Sądecki Beskid, Słowacja (tu trochę naciągam, jest blisko ale o Słowacji będzie przy okazji etapu granicznego z Babiej na Miziową) oraz Szlak Partyzantów. 

Wschód słońca na Hali Łabowskiej

Beskid Sądecki wyraźnie zaznacza się na GSB. Jeśli idziemy od wschodu, tak jak ja, to po szczycie Wołosań (1047m n.p.m.) w Bieszczadach przez cały Beskid Niski nie ma żadnego „tysięcznika”. Pierwszym jest Jaworzyna Krynicka 1114m n.p.m. ale też całe jej pasmo utrzymuje poziom. 

Widok z Jaworzyny Krynickiej

Potem schodzimy do głębokiej doliny Popradu w Rytrze i po drugiej strony mamy pasmo Radziejowej 1262m n.p.m.  

Po drodze oraz z wieży na jej szczycie mamy imponujący widok na Tatry, Pieniny, Gorce i Babią Górę  

Widok ze schroniska na Przehybie

Wędrówkę po Beskidzie Sądeckim kończymy schodząc do doliny Dunajca w Krościenku. 

Widok na Krościenko z podejścia pod Lubań. Beskid Sądecki po lewej  

Podczas moich trzech etapów w Beskidzie Sądeckim zwróciłem uwagę na liczne znaki i pomniki upamiętniające partyzantów z II Wojny Światowej. Jesteśmy na Szlaku Partyzantów. Mam zwyczaj czytania napotkanych tablic. Po której kolejnej nasunęła mi się refleksja - może niepoprawna politycznie - o partyzantach z Karpat mało kto pamięta. Czcimy pamięć powstańców warszawskich, a zapominamy o wielu innych bohaterach. Partyzanci tacy jak ci z Beskidu Sądeckiego nie zapisali się „akcją pod Arsenałem”, nie pisali „Kamieni na szaniec” ale suma ich działań w czasie okupacji na pewno ma znaczenie i na pewno warto o nich pamiętać. Powstanie Warszawskie zakończyło się unicestwieniem miasta, partyzantka polowa sprawiała, że okupant tracił dużo sił i środków i nie mógł czuć się bezpiecznie w okupowanej Polsce. 


Dobrze, że na szlaku w Beskidzie Sądeckim ci wielokrotnie bezimienni partyzanci są upamiętnieni. Warto przy pomnikach/nagrobkach/tabliczkach zatrzymać się na chwilę. Chwała Bohaterom!

3 sie 2020

GSB - Etap 13: Literka Sponsor - „D”


Zalegam jeszcze z literką sponsorem etapu 12 - tam będzie „S” i dużo pisania. Etap 13 sponsoruje literka „D” jak Dunajec a konkretniej jak Krościenko nad Dunajcem. 

Dunajec jest chyba jedną z bardziej znanych rzek II rzędu (czyli dopływów rzek wpadających do morza). Spływ tratwami na Dunajcu co roku przyciąga wielu turystów. Część tratw kończy spływ w Szczawnicy, część dociera do Krościenka. Ikoną jest przełom Dunajca przez Pieniny, widziany z Sokolicy. A fani Janosika pewnie znają legendę o jego skoku. 


Dunajec oddziela Beskid Sądecki (część Krościenka na zdjęciach w tym poście - Zawodzie - leży w Beskidzie Sądeckim) od Gorców (centrum Krościenka jest u podnóża Lubania). 


Miałem dzisiaj dużo czasu (etap tylko 12,5km) więc po wypraniu rzeczy z poprzednich trzech dni wybrałem się na zwiedzanie miasteczka. 



Pierwsze wrażenie - nie ma bloków i PRL-owskich uzdrowisk. Ładna, spójna zabudowa, nic nie kłuje w oczy i nie psuje krajobrazu. Przeciwnie, znalazłem wiele perełek. 


Znalazłem ścieżkę edukacyjną, która zaprowadziła mnie od mostu nad Dunajcem na Zawodzie, gdzie pobrałem wodę ze źródeł mineralnych, mijając po drodze szpaler - aleję lipową





Tu muszę ostrzec:
Woda mineralna ze źródeł w Krościenku służy do powolnego popijania. Ja ją potraktowałem jak zwykłą H2O i ... musiałem ratować się Laremidem...


Turystom polecam moją miejscówkę - Galicyjskie Gospodarstwo. Dziękuję pani gospodyni za udzielenie schronienia przed deszczem... moim suszącym się w ogrodzie ubraniom ;-)

GSB - Etap 13: Przehyba - Krościenko

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Dzisiaj krótki, spacerowy dzień. Zaczynam od najwyższego punktu i potem już tylko z górki  - prawie bo po drodze do pokonania małe ale strome wzniesienie Dzwonkówka. Długość (w zasadzie "krótkość") wynika z planowania poprzednich etapów. Jutrzejszy będzie długi, ponad 30km na Turbacz, poprzedni też miał 30lm, więc obawiałem się dodawać 12km. Do Krościenka z Przehyby dotarłem w nieco ponad 3h. 


Nocleg w schronisku na Przehybie. Można powoli zaczynać dzień. Bardzo powoli. Śniadanie dopiero o 9:00 a ja się budzę trochę po świcie. Na dzień dobry taki widok z okna (filtr żywy chłodny - żeby Tatry na zdjęciu były tak wyraziste jak w rzeczywistości. 


Przy śniadaniu spotykam imiennika. Wymieniamy się spostrzeżeniami wędrowców i potem razem zejdziemy do Krościenka. Zawsze wiedziałem, że Marciny to fajne chłopaki. 

Trasa mało widokowa, robię tylko 2 zdjęcia, z czego drugie już przy zejściu do Krościenka. 



Szlak dobrze oznaczony. Trzeba tylko uważać na odejściu niebieskiego do Obidzy, bo drogowskaz trochę zasłonięty. 


Po drodze wpadamy w zakrzywienie czasoprzestrzeni - znak pokazuje Krościenko 1:30h a po 100m już jest 2h. W rzeczywistości godzinka. Drugi ze znaków pokazuje antyczną drogę pra-Słowian w Himalaje. 



W Krościenku jestem tuż po 13:00. Melduje się w mojej bazie (Gospodarstwo Galicyjskie) i tu przydaje się ekstra wolny czas - zgodnie z zaleceniami doświadczonych członków grupy FB Beskidomaniacy, ubrania w plecaku są w wersji minimalistycznej+. Mam więc czas na pranie. Niestety problem z suszeniem - po porannym słońcu nie ma śladu i pada. Jest jednak dość ciepło i gospodyni użycza balkonu, do wieczora powinno wyschnąć. Jestem oczywiście przygotowany na taką okoliczność i mam na jutro świeży komplet. 

Po praniu dalej mam dużo wolnego czasu więc wykorzystuje go na obiad - po raz pierwszy od trzech dni jem coś innego niż schroniskowe pierogi. A potem zwiedzam urocze miasteczko


Zwiedzanie kończę nabierając wody mineralnej ze źródła. Są dwa, biorę do jednego bidony Stefana a do drugiego Michalinę. Jak się później okaże - błąd, z którego ratuje mnie Laremid. Ta woda zdecydowania nie służy do picia w celu uzupełniania płynów...



Zdjęcia ze zwiedzania Krościenka będą w poście literki sponsora - D jak Dunajec. 


Jutro wczesne wyjście - mam 32km na Turbacz. No i będzie na mokro - przez noc i rano ma padać.  Trudno, trzy dni były w słońcu, to teraz trochę w deszczu. Jutro wieczorem buty już nie będą wyglądać tak...



Podsumowanie:

Data przejścia: 03.08.2020
Długość: 12,5km
Mój czas przejścia: 3:10h (brutto, łącznie z postojami)
Suma podejść: 306m
Szczyt dnia: nie notowany. Najwyższy punkt był no name

<<<  Etap 12 ---------- Etap 14 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

GSB - Etap 12: Szczyt Dnia - Radziejowa


Radziejowa 1262m n.p.m. jest najwyższym szczytem Beskidu Sądeckiego i zdecydowanie szczytem dnia mojego etapu 12 GSB. Od reszty polskiego Beskidu Sądeckiego oddziela ją i jej pasmo głęboka dolina Popradu. Wędrujący GSB od wschodu mają do pokonania ponad 900m różnicy wysokości między Rytrem a szczytem Radziejowej. 


Na szczycie znajduje się wieża widokowa - gdyby nie ona, widoków nie byłoby żadnych bo wierzchołek jest zalesiony. Natomiast idąc czerwonym szlakiem od Rytra, za odejściem szlaku niebieskiego do Piwnicznej można podziwiać Tatry, Gorce, Pieniny a daleko na zachodzie widać Babią Górę. 



Niedzielne popołudnie, środek lata więc trochę ludzi jest. Ale nie na tłoku ani kolejki do wejścia. Mogę spokojnie udokumentować tablice na szczycie i wejść na wieżę (90 wygodnych schodów).

 



Schodząc w stronę Przehyby znajduję jeszcze młodszą siostrę Radziejowej - Małą Radziejową.