Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.
Nocleg w schronisku na Przehybie. Można powoli zaczynać dzień. Bardzo powoli. Śniadanie dopiero o 9:00 a ja się budzę trochę po świcie. Na dzień dobry taki widok z okna (filtr żywy chłodny - żeby Tatry na zdjęciu były tak wyraziste jak w rzeczywistości.
Przy śniadaniu spotykam imiennika. Wymieniamy się spostrzeżeniami wędrowców i potem razem zejdziemy do Krościenka. Zawsze wiedziałem, że Marciny to fajne chłopaki.
Trasa mało widokowa, robię tylko 2 zdjęcia, z czego drugie już przy zejściu do Krościenka.
Szlak dobrze oznaczony. Trzeba tylko uważać na odejściu niebieskiego do Obidzy, bo drogowskaz trochę zasłonięty.
Po drodze wpadamy w zakrzywienie czasoprzestrzeni - znak pokazuje Krościenko 1:30h a po 100m już jest 2h. W rzeczywistości godzinka. Drugi ze znaków pokazuje antyczną drogę pra-Słowian w Himalaje.
W Krościenku jestem tuż po 13:00. Melduje się w mojej bazie (Gospodarstwo Galicyjskie) i tu przydaje się ekstra wolny czas - zgodnie z zaleceniami doświadczonych członków grupy FB Beskidomaniacy, ubrania w plecaku są w wersji minimalistycznej+. Mam więc czas na pranie. Niestety problem z suszeniem - po porannym słońcu nie ma śladu i pada. Jest jednak dość ciepło i gospodyni użycza balkonu, do wieczora powinno wyschnąć. Jestem oczywiście przygotowany na taką okoliczność i mam na jutro świeży komplet.
Po praniu dalej mam dużo wolnego czasu więc wykorzystuje go na obiad - po raz pierwszy od trzech dni jem coś innego niż schroniskowe pierogi. A potem zwiedzam urocze miasteczko
Zwiedzanie kończę nabierając wody mineralnej ze źródła. Są dwa, biorę do jednego bidony Stefana a do drugiego Michalinę. Jak się później okaże - błąd, z którego ratuje mnie Laremid. Ta woda zdecydowania nie służy do picia w celu uzupełniania płynów...
Zdjęcia ze zwiedzania Krościenka będą w poście literki sponsora - D jak Dunajec.
Jutro wczesne wyjście - mam 32km na Turbacz. No i będzie na mokro - przez noc i rano ma padać. Trudno, trzy dni były w słońcu, to teraz trochę w deszczu. Jutro wieczorem buty już nie będą wyglądać tak...
Podsumowanie:
Data przejścia: 03.08.2020
Długość: 12,5km
Mój czas przejścia: 3:10h (brutto, łącznie z postojami)
Suma podejść: 306m
Szczyt dnia: nie notowany. Najwyższy punkt był no name
Literka sponsor odcinka: D jak Dunajec
Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz