Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyżyna Krakowsko-Częstochowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyżyna Krakowsko-Częstochowska. Pokaż wszystkie posty

28 wrz 2020

Ojców

Trasa z listopada 2018. Można ją połączyć z niedawno opisanym spacerem wokół Pieskowej Skały. Łącznikiem jest czerwony szlak, część Szlaku Orlich Gniazd.

Parkuję na pustym (jest listopad) parkingu naprzeciw zajazdu Dworek Ojcowski, dojazd 6km od drogi DK94. Zaczynam zielonym szlakiem odchodzącym od drogi.

Szlak prowadzi mocno w dół, do źródła Filipowskiego, gdzie spotyka się z szlakiem żółtym - skręcam nim w lewo.



Droga wiedzie wzdłuż rozlanego potoku. Słabe listopadowe słońce nie grzeje, ale daje piękne odbicia na wodzie.

Szlak prowadzi do Ojcowa, gdzie krzyżuje się wiele tras. Ja wybieram czarny szlak prowadzący do Jaskini Łokietka (zamknięta) a następnie zejdę niebieskim z powrotem do drogi i przejdę przez Bramę Krakowską.


Jaskinia Łokietka

Brama Krakowska

Malowniczą drogą wzdłuż doliny Prądnika (czerwony Szlak Orlich Gniazd, w prawo od Bramy Krakowskiej) dochodzę do miejsca gdzie w lewo i pod górę odbija zielony szlak - wejdę nim na skałki powyżej Doliny Prądnika (będą ją teraz miał po lewej stronie, w dole), gdzie znajduje się Jaskinia Nietoperzowa. 


Jaskinia Nietoperzowa

Nie przeszkadzam nietoperzem, za to podziwiam przepiękne widoki. Jeden jest szczególnie fantastyczny - jakby olbrzymia dłoń (zdjęcie nagłówkowe w tym poście). Wspaniała - jak na listopad - pogoda.




Zielony szlak prowadzi mnie do zamku w Ojcowie i potem dalej, z powrotem na parking.

Zamek w Ojcowie

Polecam tą trasę, zwłaszcza w krótkie ale słoneczne jesienne dni. Nie jest wymagająca, choć jest kilka podejść i zejść

Data przejścia: listopad 2018

27 wrz 2020

Pieskowa Skała

Ojcowski Park Narodowy jest mały i zwykle nie jest kojarzony z pieszymi wędrówkami. Przyjeżdżamy pod Maczugę Herkulesa, fotka, frytki, wejście na zamek i odjazd.

W tym poście chcę zaproponować trochę niestandardowy sposób wędrowania po tym pięknym Parku. Opiszę dwie różne wycieczki, pierwsza to krótki wypad z września 2020, druga z listopada 2018. Obie można połączyć w jedną na cały dzień - i to w dwóch wersjach, z przejazdem samochodem lub przejściem na piechotę między obiema częściami.

W tym poście opis i zdjęcia z krótkiego spaceru wokół Zamku z tego roku. Wycieczka to krótki niedzielny wypad, tak żeby pokazać przyjacielowi to co najważniejsze. A w drugiej części opiszę samotną wędrówkę wokół Ojcowa sprzed dwóch lat.

Pierwsza sprawa to parking. Jest niedziele popołudnie, na dodatek trwa festiwal Juromania i znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem. Ale nam taki cud się przytrafia i mamy miejsce pod zamkiem - Agroturystyka Zajazd na Podzamczu.Ten punkt będzie początkiem i końcem spaceru.

Idziemy czarnym szlakiem w stronę zamku Pieskowa Skała. Zamek był zbudowany w czasach Kazimierza Wielkiego i pełnił funkcję obronną. Później, rody Szafrańców i Zebrzydowskich rozbudowały go w stylu renesansowym. 

W związku z festynem i przyjemną niedzielą, przed wejściem tłumy. 

Nie jesteśmy zwolennikami stania w kolejce, więc obchodzimy zamek kierując się w prawo, czerwonym szlakiem schodzimy do szosy i znowu czarnym idziemy w stronę Maczugi Herkulesa (zamek mamy cały czas po lewej stronie). Z tej strony mamy dobrą perspektywę widokową - zamek widzimy z dołu, Maczuga jest przed nami.




Teraz idziemy krótkim żółtym w dół pod Maczugę, robimy fotkę i wracamy pod wejście do zamku. 



Z tej perspektywy Maczuga wcale nie wygląda na maczugę - my widzimy wyrytą w kamieniu twarz olbrzyma z wysoką czapką.

Skręcamy w prawo i z dala od ludzi spacerujemy w lesie - najpierw 
czerwony szlak, a gdy dochodzimy do drogi, skręcamy w prawo na czarny, którym dochodzimy do parkingu. W Zajeździe jemy posiłek i wracamy do domu.



Zapraszam do lektury drugiej części - pętla wokół Ojcowa. Obie części łączy czerwony szlakdwa razy wspomniany powyżej, który jest częścią Szlaku Orlich Gniazd - szlaku, który prowadzi przez całą długość Jury Krakowsko-Częstochowskiej - od Krakowa po Częstochowę. W czasie poprzedniego weekendu mieliśmy okazję go "musnąć" wędrując pętlą wokół zamku w Ogrodzieńcu.

14 wrz 2020

Wokół Zamku w Ogrodzieńcu

Większość moich postów dotyczy gór, ten opisuje lekką, łatwą i przyjemną pętlę wokół Zamku w Ogrodzieńcu, na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej ("Jura"). W wycieczce biorą udział dwie "ciocie" - panie w wieku 70+ i 80+, którym nie straszny spacer 13km w lekko pofałdowanym terenie. Trasa i tempo oczywiście dostosowane do ich możliwości.

Parkujemy na jednym z licznych prywatnych parkingów wokół zamku (ul. Zamkowa, pierwsza posesja po lewej, 10zł za wjazd, bez ograniczeń czasowych). Jest przyjemne, ciepłe, niedzielne po południe, więc początek (szlak niebieski) to przeciskanie się przez tłumy zmierzające na zamek. Na szczęście alejka ze straganami jest krótka - tuż przed wejściem do zamku skręcamy w lewo.


Zamek w Ogrodzieńcu (w zasadzie jest to miejscowość Podzamcze, przy drodze DW 790, kilka km od Ogrodzieńca) został zbudowany w XIVw przez Kazimierza Wielkiego, jako część serii nadgranicznych zamków, które dzisiaj znamy jako Szlak Orlich Gniazd. Do dzisiaj zachowały się ruiny, w stosunkowo dobrym stanie.Szlak Orlich Gniazd jest oznaczony kolorem czerwonym i łączy Kraków i Częstochowę, przez Ojców, Pieskową Skałę (tu krótki spacer wokół tamtejszego zamku) i Ogrodzieniec. 

Wapienne skały (ostańce) wokół zamku to popularne miejsca dla początkujących amatorów wspinaczki. Na miejscu są szkółki z instruktorami i wyposażaniem.



Nas wspinaczka nie interesuje, idziemy więc dalej naszym szlakiem. Tuż za zamkiem szlak idzie polami i jak za dotknięciem różdżki znikają ludzie. Po drodze mija nas zaledwie kilku rowerzystów i dwie grupki piechurów. Dużo przyjemniej niż stać w tłumie w kolejce do zamku...


Nasze "ciocie" wiedzą wszystko o użytecznych roślinach i dowiaduję się (wreszcie!), że charakterystyczne żółte kwiaty to nawłoć pospolita (znana również jako złotnik), mająca szerokie zastosowanie w ziołolecznictwie. Jeśli w pobliżu są ule, to pszczoły wyprodukują miód nawłociowy.


Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że mocno interesuje mnie historia. Generalnie ta "wielka", ale nigdy nie odpuszczam okazji poznania historii "małej", tej lokalnej. Gdy więc widzę tablicę informacyjną z lokalną historią I Wojny Światowej, czytam o bitwie między wojskami austro-węgierskimi i rosyjskimi na jesieni 1914r. Bitwa ta to część wielkiego frontu, po którym ślady (krzyże, cmentarze) znajdujemy m.in. w Beskidzie Niskim, np. na górach Chryszczata czy Rotunda


W miejscowości Ryczów zostawiamy szlak niebieski i skręcamy w prawo szlakiem żółtym. W Ryczowie znowu dotykamy historii - tym razem II Wojny Światowej. W najwyższym punkcie wioski znajdujemy mogiłę zbiorową mieszkańców Ryczowa rozstrzelanych przez okupanta w odwet za działania AK na tym terenie.


Trochę wcześniej spotykamy jurajskich "juhasów" - niespodziewany wypas owiec. Związków Ryczowa z Beskidami jest więcej - w miejscowości jest ulica Babiogórska.



Ryczów zwraca uwagę dwiema studniami oraz ostańcem na końcu wsi, który w zasadzie jest jej częścią, wkomponowany w rząd domów.



W Ryczowie daję mojej grupie skończenia spaceru (ja poszedłbym pozostałe 7km sam po auto), ale nikt nawet o tym nie myśli - tzn my myślimy, mając na uwadze nasze seniorki, ale "ciocie" nie mają zamiaru siedzieć i czekać. Idziemy więc razem dalej. Ze względu jednak na zapadający zmrok, skracam trochę trasę (ok 1,5) i zamiast szlakiem czarnym a potem zielonym, wracamy szosą przez Ryczów Kolonia. Nie polecam tej wersji, gdyż po wyjściu z wioski nie ma chodnika, a miejscowi mają aż nazbyt widoczne zapędy rajdowe... o czym świadczą 2 krzyże i znicze przy drodze...


Po drodze jeszcze zatrzymuję się przy przepięknym bukiecie Natury w promieniach zachodzącego słońca oraz przy posesji, gdzie rosną kwiaty "marcinki" - o czym dowiaduję się od "cioć". Skoro są marcinki, to Marcin musi je uwiecznić na zdjeciu.


Dochodząc do Podzamcza mijamy po prawej stronie ogromną posesję, na terenie której znajdują się prywatne ostańce "Gurdziel". 


Zapraszam do lektury opisu tej samej trasy na zaprzyjaźnionym blogu "Siła do zmiany". Inne oko, inne pióro.