Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wschód słońca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wschód słońca. Pokaż wszystkie posty

21 wrz 2020

Wschód słońca na Ochodzitej


 Po co 40+ latek dobrowolnie wstaje w niedzielę o 2:45 w nocy i jedzie 120km? Po to:


Czy to jest normalne? Cóż, miałem 4 równie "nienormalnych" pasażerów. A na miejscu wielu innych miłośników spektaklu "Wschód Słońca na Ochodzitej". Przyznać trzeba jednak, że moja grupka zdecydowanie zawyżała średnią wieku widzów...

Pomimo brutalnej pory, każdego z pasażerów zabierałem 5min przed umówioną godziną. Na parking przy karczmie Ochodzita dotarliśmy o 5:35 - przy wschodzie słońca o 6:25 to jeszcze głęboka noc.


Noc szybko ustępuje miejsca porannym brzaskom 



Ochodzita to szczyt wznoszący się na 895m n.p.m. położony w Koniakowie. Geograficznie, wg. najnowszego podziału na regiony Polski (2018, Solon) jest to Międzygórze Jabłonkowsko-Koniakowskie. Wcześniej region był zaliczany do Beskidu Śląskiego. Ochodzita ma kształt kopca, jest niezalesiona i oferuje szeroką panoramę na Beskid Śląski, Żywiecki a nawet Tatry. Dodatkowo jej szczyt jest zaledwie kilkadziesiąt metrów powyżej drogi DW 943 w Koniakowie, w związku z czym jest łatwo dostępna dla każdego, nawet dla osób niepełnosprawnych. Wszystko to sprawia, że Ochodzita jest ulubionym celem łowców widoków. I chociaż 20.09.2020 wschód słońca był przymglony, to warto było wstać w środku nocy by rozkoszować się widokami jak niżej. Nie będę psuć spektaklu słowotokiem.

Panie i panowie, przed państwem "Wschód Słońca na Ochodzitej".  Reżyseria i scenografia: Bóg. Spektakl należy do klasyków gatunku, aczkolwiek dzisiejsze wykonanie odbiega od klasycznej interpretacji. 












28 sie 2020

GSB - Etap 19: Literka Sponsor - "Ż"


W etapie 19, Hala Miziowa - Węgierska Górka szedłem dobrze mi znanym fragmentem Beskidu Żywieckiego. A że wszystko co ważne ma w sobie "Ż", sponsorem odcinka zostaje literka "Ż".

Beskid Żywiecki został w 2018r podzielony w nowej regionalizacji kraju na dwa - Beskid Żywiecko-Orawski (od Babiej Góry do Krawców Wierchu) oraz Żywiecko-Kysucki (okolice Zwardonia i pasmo Rycerzowej).

Niezależnie jak się nazywa i jaki ma numerek na mapie regionów, Beskid Żywiecki w czasie GSB będzie mi się dobrze kojarzył. Po kilku dniach z pochmurnym niebem i mgłami, jak tylko wszedłem w pasmo Policy, wyszło słońce i tak już było do końca mojej wędrówki. Może dlatego, że jest moim ulubionym Beskidem - schodziłem tu wiele szlaków - Beskid Żywiecki postanowił wynagrodzić wierność i pokazać, że po dalekich Bieszczadach, Beskidzie Niskim, Beskidzie Sądeckim i Gorcach oraz Pogórzu Orawsko-Jordanowskim, warto wrócić do tego co bliskie i znane. Jestem za to niezmiernie wdzięczny - miałem okazję oglądać sekwencję zachodów i wschodów słońca:

zachód słońca na Hali Krupowej

wschód na Hali Krupowej

zachód na Przełęczy Brona

zachód na Pilsku

wschód na Pilsku

11 sie 2020

GSB - Etap 21: Stożek - Ustroń

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

No to koniec. Jeszcze 20km i czerwona kropa!

Muszę się mentalnie przygotować - po zejściu z Czantorii będzie Ustroń Polana. Prawie koniec, ale trzeba jeszcze wejść na Równicę i zejść do Ustronia.

Wstałem w sam raz na wschód słońca, budząc po drodze GSB-owiczów śpiących w przedsionku schroniska. Na taki spektakl warto się obudzić:



Schronisko na Stożku oferuje śniadania od 8:00. Szkoda czasu - wychodzę 6:45 i po godzinie docieram na Soszów. Tu pani otwiera bufet o 7:50 więc jestem w sam raz na śniadanie (to w sam raz było zaplanowane)



Teraz Czantoria. Ale wcześniej domek królewny Śnieżki ;-)


Na Czantorii sporo ludzi, szybka fotka i schodzę. Nie lubię tego zejścia. Nieprzyjemnie strome. Dobrze, że jest sucho. I dobrze, że czerwony szlak chowa się w lesie. 




No i Ustroń Polana. Prawie koniec, z naciskiem na prawie. Nie wiem po co jeszcze Równica, ale skoro jest to idę - nie mam problemów z motywacją. 

Ale nam problem z upałem. Wczoraj miałem patelnię na dużo trudniejsze wejście pod Baranią Górę a wszedłem 45min przed czasem z mapy. Tu już nawet nie patrzę na mapę - idę mozolnie w górę. Upał, asfalt i samochody dają się we znaki. 

Na szczycie szybkie lody (ostatni etap, daję sobie dyspensę) i zaczynam schodzić. Najpierw jest stromo, potem się wypłaszcza. Po drodze zabieram wodę ze źródełka przy polowym ołtarzu gdzie spotykali się Ewangelicy za panowania Habsburgów. Mam nadzieję, że w naszym kraju Wierzący Inaczej niż życzy sobie władza nie będą musieli chować się po lasach. 


Wreszcie Ustroń i Czerwona Kropka. To już koniec nie na już nic (tzn jest bus Kolei Śląskich do Bielska, potem pociąg do domu). Za rok wracam pod czerwoną kropkę i idę w drugą stronę. Całość. 

 

The end. Hasta el proximo año, GSB!



Podsumowanie:

Data przejścia: 11.08.2020
Długość: 20,7km
Mój czas przejścia: 6:15h (brutto, łącznie z postojami)
Suma podejść: 896m
Szczyt dnia: Wielka Czantoria, 995m n.p.m.
Literka sponsor odcinka: K jak Koniec i Kropka

<<< Etap 20 ---------- 

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

10 sie 2020

GSB - Etap 19: Szczyt Dnia - Pilsko




 Oj, parę szczytów będzie miało do mnie pretensje. Bo najpierw ustalam zasady (najwyższy szczyt na szlaku danego dnia) a potem robię od nich wyjątki. Po Policy Pilsko jest drugim wyjątkiem. 

Etap 19 Hala Miziowa - Węgierska Górka był głównie zejściem. Ani Miziowa ani Rysianka nie są szczytami. Tytuł szczytu dnia przyznaje więc arbitralnie Pilsku, na którym byłem o wschodzie słońca (aż się sobie dziwię, że mi się chciało o 4:30 wejść z Miziowej na szczyt słowacki 1557m n.p.m.). Mało tego, byłem również poprzedniego wieczoru na zachodzie (szczyt graniczny 1534m n.p.m.). 

Oba spektakle były takie, że zaniemówiłem. Nie będę więc pisać niepotrzebnie. Panie i Panowie, przed Państwem zachód i wschód słońca na Pilsku. W tym drugim w roli głównej żeńskiej Babia  Góra. 










9 sie 2020

GSB - Etap 19: Hala Miziowa - Węgierska Górka

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Wczoraj dołączył do mnie Богдан, raźniej we dwóch, po tygodniu samotnego wędrowania. I plecak lżejszy - Bogdan wraca z Węgierskiej Górki do domu i już w schronisku zabrał do swojego plecaka moje zbędne rzeczy. Dzięki!

Dzień zaczynamy od porannego spektaklu „wschód słońca z Babią Górą”. Pobudka o 4:20 i marsz na Pilsko. Czy to jest kryzys wieku średniego? Jako 20-latek nie robiłem takich rzeczy. Życie zaczyna się po 40-tce!




A propos 40-tki - wędrowanie w wieku 40+ ma ten plus, że etap z metą w mieście można skończyć w komforcie pensjonatu, prywatną łazienką (miła odmiana po schroniskach) i pokoju z tarasem - w tym przypadku Melaxa w Węgierskiej Górce. A co, trochę luksusu się należy!



Idziemy z górki do Górki, Węgierskiej. Tyle razy ty byłem i zawsze zastanawiałem się dlaczego "Węgierska". No i wreszcie sprawdziłem; wg Wikipedii:
Pierwsze wzmianki o Węgierskiej Górce pochodzą z 1477 roku, kiedy doszło do zatargów granicznych między królem Polski Kazimierzem Jagiellończykiem, a królem Węgier Maciejem Korwinem. Mówi o tym legenda: Węgrzy, którzy mieli wielki apetyt na Żywiecczyznę, aby nie popełnić krzywoprzysięstwa, świadczyli, że im jest przynależna ziemia, na której klęczą (po uprzednim uzupełnieniu nogawic ziemią z Węgier, rzeczywiście klęczeli na ziemi węgierskiej). Fortel ten się nie udał, a z ziemi z nogawic spodni usypano „górki” – stąd, według legendy, wywodzi się nazwa Węgierska Górki.
Zagadka rozwiązana, schodzimy. Początkowo bajka - jest ciepło, ale jeszcze nie upalnie, duże fragmenty lasem, prawie płasko. Idziemy szybko - Bogdan ma pociąg o 15:40 i dyktuje tempo. 



Po krótkim postoju pod Rysianką (oczywiście jesteśmy odporni na pokusę wejścia do środka) musimy zwolnić, robi się bardzo gorąco. Na dodatek szlak pod Romanką i dalej za Słowianką jest mocno błotnisty. A przy okazji, wiedzieliście o „perci pod Romanką”? ;-)



Aż do Żabnicy nie miałbym o czym pisać (gorąco, mało cienia, błoto), gdyby nie napotkane stado owiec - schodzimy im z drogi, bo barany i kozy mają rogi a my nie mamy ochraniaczy na łydki (i tego...)



Ostatnie km szosą. w Żabnicy bez chodnika, w Węgierskiej Górce już lepiej. Szybka fotka przy muzeum polowym i idziemy na dworzec PKP. Mamy 40min do pociągu (czyli zeszliśmy w 6:05), fundujemy więc sobie lody z Czernichowa. Korzystamy z promocji i bierzemy po 3. Do pociągu jeszcze parę minut, więc wchłaniany kolejne 3...

 
Bogdan na pociąg, ja do Melaxy. Super komfort po noclegach schroniskowych. Minusem są poprawiny po weselu... mam nadzieję, że górale nie będą balowali do rana... Jem w restauracji w pensjonacie, goście weselni mają oddzielną parę, ale wychodzą do ogródka. Trochę dziwnie wyglądam w towarzystwie eleganckich pań i panów. Ale po 40-tce nie trzeba się już przejmować co ludzie powiedzą. Zamawiam półmisek z grilla i warzywa z wody. Nie samymi lodami żyje człowiek. 

Wszystkiego Najlepszego dla Młodej Pary!

Podsumowanie:

Data przejścia: 09.08.2020
Długość: 23,1km
Mój czas przejścia: 6:05h (brutto, łącznie z postojami)
Suma podejść: 571m
Szczyt dnia: m n.p.m.Hm... był jakiś? Może Pilsko zaliczę, pomimo, że nie leży na GSB - ale byłem na szczycie dwa razy w ciągu 8 godzin - na zachodzie i wschodzie słońca.
Literka sponsor odcinka: Ż jak Beskid  Żywiecki

<<< Etap 18 ---------- Etap 20 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

2 sie 2020

GSB - Etap 12: Hala Łabowska - Przehyba

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Drugi dzień z Patrykiem i jego 8-letni synem Dawidem. Dla mnie 29km z solidnym podejściem, dla nich lekkie 12km do Rytra i powrót do domu

Nocleg w schronisku na Hali Łabowskiej. Nalegam na wczesne śniadanie, bo dla mnie dzień będzie długi. Wstaje tuż przed wschodem słońca i mam taką nagrodę. 


Dawida trzeba było obudzić, ale wstał ochoczo i już o 6:45 ruszamy. Wcześniej na śniadanie zimne naleśniki z wczoraj - bufet otwierają dopiero o 8:00, dla mnie za późno. 


Wczoraj nie było błota, więc buty prawie jak przy starcie z Krynicy. Tylko trochę zakurzone. 

Ruszamy, poranek rześki, poniżej 10° pomimo słońca. Zakładamy bluzy, odcinek szlaku prowadzi przez las. Zwracamy uwagę na tablice upamiętniające partyzantów i kurierów z II wojny światowej. Dobrze, że są, dobrze pamiętać. „Naród który nie pamięta swojej historii jest skazany na jej powtórzenie”. 



Jest przyjemnie, słońce nas powoli ogrzewa. Jesteśmy sami. Mijamy kolejne drogowskazy i zachwycamy się widokami gdy szlak wychodzi na polany. 



Wreszcie Rytro. 10:30. Tu rozstajemy się z Patrykiem i Dawidem. Oni idą na zamek, ja przekraczam Poprad i przede mną długa wspinaczka na Radziejową. 


Początek męczący - patelnia w słońcu, po wejściu do lasu padam na trawę i ściągam buty i skarpetki. Ulga!! Potem będzie lepiej, długie odcinki w lesie. 

Szczytem dnia jest Radziejowa 1262m n.p.m. Rytro jest na ok 340, więc różnica spora. Ale szlak całkiem przyjemny. Spotykam paru GSB-wiczów. Miło pogawędzić. Widoki są, a jakże - Tatry, Pieniny, Gorce a w oddali Babia Góra (nie ma jej na zdjęciu). Babia będzie mi teraz wyznaczać kierunek przez najbliższe dni. Wejdę na nią za 5 dni. 



Na Radziejowej wchodzę na wieżę - z plecakiem. Aż się sam sobie dziwię - to dodatkowe 90 schodów w górę i dół. 




No i Przehyba. Jest maszt telefonii komórkowej, więc zasięg będzie. 


Na obiad pomidorowa i ruskie. Potem jeszcze jabłecznik do kawy. 

Jutro śniadanie dopiero o 9:00. Nie szkodzi, mam krótki etap do Krościenka. 

Podsumowanie:

Data przejścia: 02.08.2020
Długość: 28,9km
Mój czas przejścia: 9:30h (brutto, łącznie z postojami)
Suma podejść: 1499m
Szczyt dnia: Radziejowa, 1262m n.p.m.
Literka sponsor odcinka: S jak Sądecki Beskid

<<< Etap 11 ---------- Etap 13 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.