Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wola Piotrowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wola Piotrowa. Pokaż wszystkie posty

15 lip 2020

GSB - Etap 6: Literka Sponsor - "W"


Sponsorem etapu "Przełęcz pod Tokarnią - Wisłoczek" zdecydowanie literka „W”. W - jak Wisłoczek. Nasza baza (dzięki Jola & Teofil!) na długi weekend. Mała wioska schowana gdzieś głęboko w Beskidzie Niskim, na końcu świata (albo przynajmniej drogi), a jaka historia! Kiedyś wieś Łemkowska, po wojnie smutna historia wysiedleń, potem przez 20 lat zarastała aż w 1969 przybyli Polacy z Zaolzia - grupa wierzących z Kościoła Zielonoświątkowego dla których przeprowadzka z przemysłowego Śląska w Czechosłowacji w dzikie i puste góry we wschodniej Polsce by hodować krowy to jak wędrówka Abrahama za Bożym głosem z Chaldei do Kanaanu.
Warto przeczytać tablice informacyjne. I szanować zarówno Łemkowską, milczącą spuściznę jak i odwagę i determinację pionierów z Zaolzia. Warto odwiedzić to miejsce - ale nie po to by zrobić selfie. Warto porozmawiać z ludźmi którzy tam mieszkają. I wyobrazić sobie jak przyjeżdżają - całymi rodzinami, z małymi dziećmi w październiku (sic!) do miejsca gdzie nie ma nic, poza zasypanymi studniami i budują dosłownie wszystko od zera. Dzisiaj widząc schludną wioskę trudno to sobie wyobrazić.



Wisłoczek jak i nieistniejąca już Tarnawka były gęsto zaludnionymi osadami Łemkowskimi. Po wojnie i wysiedleniu, przez 25 lat wioski przejęła przyroda. Dziś Wisłoczek jest niedużą wsią, mieszkańcy trudnią się hodowlą krów. Tarnawki już nie ma. (nagrobki widoczne poniżej można zobaczyć idąc czerwonym szlakiem drogą od Puław).



O Łemkach będzie więcej z okazji etapu 10 Ropki - Krynica.




Potok płynący przez Wisłoczek, to... Wisłoczek, który wpływa do Wisłoka, który jest dopływem... nie, nie Wisły, najpierw Sanu a dopiero z nim Wisły.



Dom Modlitwy w Wisłoczku z tablicą dokumentującą fascynującą historię ponownego zasiedlania wsi od 1969r.


Historię Wisłoczka dzielą pobliskie Puławy (biegnie przez nie GSB) oraz trochę dalsza Wola Piotrowa (nasz punkt końcowy etapu 5 i start etapu 6) skąd prowadzi żółty szlak, 3km do GSB.

Idąc od Wisłoczka do Rymanowa, napotkamy grupę 3 drewnianych figur. Uważniejsze przyjrzenie się pozwoli nam je zidentyfikować jako symbole 3 narodów żyjących przez wieki zgodnie w Beskidzie Niskim - Polaków, Łemków i Żydów. Warto powiększyć i przeczytać żółtą tablicę. Przepiękny tekst o tolerancji i obcych-swoich.



Dla chcących dotrzeć do Wisłoczka samochodem, mapa Google:

GSB - Etap 6: pod Tokarnią - Wisłoczek

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Ostatni, najłatwiejszy etap naszego pierwszego weekendu z GSB. Przyjaciele z Wisłoczką zawieźli nas bladym świtem do Woli Piotrowej. Krótkie podejście żółtym szlakiem na Przełęcz pod Tokarnią (gdzie zostawiliśmy czerwony GSB wczoraj) i stąd proste, łatwe i przyjemne 17,2km do Wisłoczka. Tam obiad i jedziemy do domu.


Pogoda "dla koneserów" - mgliście, trochę mżawki, trochę deszczu. Po upalnej sobocie na trasie etapu 5 taka pogoda jest przyjemną odmianą.





Trasa odcinka jest łatwa, prawie cały czas płasko. 
Jedyne wzniesienie po drodze to Skibce



Po zejściu (dość stromym), droga prowadzi przez pola by w końcu zejść do wsi Puławy. Stąd do Wisłoczka szlak poprowadzono asfaltem. Nie lubię chodzić szosami, ale obie wsie są w ślepych dolinach, więc droga nie jest przelotowa. W niedzielny poranek ruch mały, pomaga też chłodna pogoda.





Poczta wyjmowana w ... każdy poniedziałek



Docieramy do Wisłoczka (baza namiotowa). Zostawiamy tu GSB i idziemy w górę wsi do naszych przyjaciół na obiad. Wędrowców zachęcam do krótkiego spaceru w głąb wsi, do Domu Modlitwy, gdzie znajduje się tablica pamiątkowa z krótka ale fantastyczną historią wsi. O tym osobny post, na razie zdradzę, że to historia osadników z czeskiego Śląska, którzy zbudowali coś z niczego.

Podsumowanie:

Data: 14.06.2020
Długość: 17,2km
Suma podejść: 323m
Suma zejść: 579m
Mój czas przejścia: 4:30 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dniaSkibce, 776m n.p.m. 
Literka - sponsor odcinkaW jak Wisłoczek

<<< Etap 5 ---------- Etap 7 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

GSB - Etap 5: Duszatyn - pod Tokarnią

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Start i meta dyktowane możliwościami noclegowymi. Noc "przed" w Latarni Wagabundy w Woli Michowej (właściciel zawiózł nas rano do Duszatyna), a noc "po" u przyjaciół w Wisłoczku (czekali na nas w Woli Piotrowej). Nam taki układ pasował, innym włóczykijom na szlaku GSB polecałbym przejście odcinka Komańcza - Wisłoczek.


Kolejna kiepsko przespana noc. Latarnia Wagabundy to fantastyczne miejsce i jeszcze raz dziękujemy gospodarzom za pomoc logistyczną. Niestety długi weekend przyciągnął wycieczkę prawników z dolnośląskiego. Prawnicy to mają głowy... o 3 nad ranem impreza jeszcze trwała...

Śniadanie jak dla nas późno (8:00), ale musieliśmy dostosować się do gospodarza, który po śniadaniu zawiózł nas na start odcinka do Duszatyna. 9:15 zaczynamy. Dzień słoneczny, już rano upał daje się we znaki.

Początek szlaku wiedzie drogą asfaltową wzdłuż przełomu rzeki Osławy. To miejsce gdzie warto się wybrać. Oprócz walorów krajobrazowych (przełom rzeki w kształcie greckiej litery Omega) to miejsce, gdzie na każdym kroku można znaleźć historię (Łemkowie, kolej wąskotorowa), Po chwili zostawiamy asfalt i skręcamy w las. Przedtem jednak przekraczamy granicę - rzeka Osława oddziela Karpaty Wschodnie od Zachodnich i co za tym idzie, Bieszczady od Beskidu Niskiego.






W lesie niespodzianka - zryty szeroki pas ziemi, prawdopodobnie pod budowę gazociągu.
 

Po drugiej strony spotkaliśmy ekipę malującą znaki na szlaku. Idą w przeciwną stronę, więc jesteśmy pierwsi na świeżo malowanym szlaku. Przy okazji - moja ocena oznakowania GSB w Bieszczadach jest zdecydowanie pozytywna. Dalej w Beskidzie Niskim nie zawsze jest idealnie, trzeba zachować czujność, ale generalnie szlak jest dobrze oznakowany.

Schodzimy do Komańczy, przez którą przechodzimy chodnikiem wzdłuż głównej szosy. Komańcza zasługuje na wizytę, warto przespacerować się 9km ścieżką krajoznawczą, dobrze oznaczoną i opisaną. Na ścieżce można zobaczyć m.in. trzy drewniane kościoły - rzymsko-katolicki, grecko-katolicki i prawosławny. To także miejsce internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego.

My jednak nie możemy pozwolić sobie na zwiedzanie, kupujemy wodę (przed nami kilkanaście km bez żadnej cywilizacji) i w drogę. Z Komańczy szlak wspina się łagodnym ale długim podejściem. Niestety wiedzie drogą leśną zrytą przez traktory. Na górze są obszerne łąki, które są koszone przez właścicieli a efektem ubocznym jest zabłocony szlak. Przez dwie godziny nie robię żadnego zdjęcia i błotne podejście bardzo się dłuży. 

Wreszcie wychodzimy z lasu i przed nami rozległa hala wokół Wahalowskiego Wierchu. Jest naprawdę duża, przejście zajmuje jakieś 45min. Po błotnej ścieżce w lesie z ulgą wychodzimy na słoneczną łąkę. W rozkoszowaniu się ciepłem i przestrzenią nie przeszkadza nawet traktor zajęty koszeniem.





Po hali wejście w cienisty las (tu z kolei cień jest ulgą po ekspozycji słonecznej na łące) idziemy w stronę Chaty w Przybyszowie. Chata znajduje się w obniżeniu, najpierw trzeba zejść na ok. 520m n.p.m., a potem znowu wspinać się na Tokarnię (775m). Ale taki urok górskiego wędrowania.





Chata w Przybyszowie to miejsce specyficzne. Dość ekscentryczny gospodarz i jedyny w swoim rodzaju klimacik. Nie jest to oficjalne schronisko, ale można dostać piwo i przenocować na glebie. Przesiedziałem tam chyba 45min, ale w końcu trzeba iść, na końcu trasy czeka transport na nocleg do Wisłoczka.

Szlak czerwony prowadzi na Tokarnię, skąd schodzi na przełęcz. Tam go na jedną noc zostawiamy i schodzimy żółtym szlakiem, wiejską drogą, do Woli Piotrowej, skąd przyjaciele zabierają nas do Wisłoczka. Jutro podwiozą nas w to samo miejsce i będziemy kontynuować wędrówkę GSB.






Podsumowanie:

Data: 13.06.2020
Długość: 22,2km
Suma podejść: 872m
Suma zejść: 678m
Mój czas przejścia: 8:15 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dniaTokarnia 775m n.p.m. 

<<< Etap 4 ---------- Etap 6 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

14 lip 2020

GSB - Weekend 1: Smerek - Wisłoczek

Pora ruszyć na Główny Szlak Beskidzki. Idę ze wschodu na zachód, pierwsze etapy, z Wołosatego aż do Krynicy z doskoku, weekendami. Od Krynicy do Ustronia jednym ciągiem, z noclegami w schroniskach. Dlaczego tak, przeczytasz w poście "Główny Szlak Beskidzki - pomysł"

Niestety dwa początkowe etapy szlaku (Wołosate - Ustrzyki Grn i Ustrzyki Grn - Smerek) będą później (winny koronawirus) i początkiem dla mnie są etapy wg mojej numeracji 3-6. Przejdziemy trasę Smerek - Wisłoczek.


4 dni, 81km, suma podejść 3142m. Baza w Wisłoczku (wrócę jeszcze 2 razy), idę z Robertem i Jonaszem. Jesteśmy ciekawą grupą - rozpiętość wiekowa od 18 do 58 lat.

Dzień 1 - Etap 3: Smerek - Cisna. Nocleg: Bacówka pod Honem, Cisna
Dzień 2 - Etap 4: Cisna - Duszatyn. Nocleg: Latarnia Wagabundy, Wola Michowa
Dzień 3 - Etap 5: Duszatyn - Przełęcz pod Tokarnią. Nocleg: Wisłoczek

W Wisłoczku śpimy u przyjaciół i korzystamy z ich uprzejmości aby dotrzeć do Smereka a potem jeszcze odbiór z Woli Piotrowej i podwózka tamże. O samym Wisłoczku będzie więcej w osobnym poście - zapomniane miejsce na końcu świata z fantastyczną historią. Zdecydowanie warto odwiedzić.

Dla mnie to test i przygotowanie do planowanego przejścia 11 dni bez przerwy (Krynica - Ustroń). Biorę więc duży (65l) plecak i ubrań trochę więcej niż potrzebowałbym na 4 dni.


Test wypada pomyślnie. Kończę bez kontuzji, urazów czy nawet odcisków. Kolejny weekend to powrót do Wisłoczka i plan przejścia do Chyrowej (sobota) i dalej do Bartnego (niedziela). Ten plan nie do końca się udał tak jak zamierzałem, potrzebowałem dodatkowego wyjazdu do Wisłoczka (o czym w osobnych postach). Nic straconego, do Wisłoczka zawsze chętnie wrócę!

Po pierwszym weekendzie mamy 81 z 498km GSB. Przede mną kolejne etapy.