Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krynica Zdrój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krynica Zdrój. Pokaż wszystkie posty

3 sie 2020

GSB - Etap 11: Szczyt Dnia - Jaworzyna Krynicka


Dzień 11 ma w zasadzie tylko jedno podejście - na Jaworzynę (1114m). W drugiej części dnia pójdziemy pasmem grzbietowym Jaworzyny. 
W czasie podejścia warto co jakiś czas spojrzeć za siebie. 


Kilka lat temu (i +20kg temu ;-) ) wejście na Jaworzynę wydawało się trudne. Dzisiaj, z plecakiem, wrażenia zupełnie inne. Podejście jak podejście, nic trudnego. Jest sucho, świeci słońce ale nie ma upału. Sama przyjemność. 

Na podejściu powinien być znak oznaczający połowę Głównego Szlaku Beskidzkiego - chciałem przy nim fotkę. Ale niestety przeoczyłem. Trudno, połowa zaliczona, ze znakiem czy bez. 

Przed szczytem znajduje się Diabelski Kamień, wg miejscowej legendy zrzucony przez diabła. Legenda jak legenda, jakoś trzeba sobie wytłumaczyć skały, które faktycznie wyglądają jakby je ktoś tu zrzucił. 


Na szczycie tłoczno (tłum kolejkowy), ale udaje się znaleźć ławeczkę z boku. Mamy widok na Beskid Niski, podobno widać aż po Bieszczady. Z drugiej strony Tatry



Po odpoczynku idziemy do schroniska na Hali Łabowskiej długim szlakiem w paśmie grzbietowym - to co najprzyjemniejsze w wędrowaniu. Cień lasu w ciepły dzień, lekko z górki / pod górkę, mało turystów. Chwilo trwaj!

W paśmie grzbietowym poprowadzono biegowe trasy narciarskie. Dobrze, oznakowane, co chwilę orientacyjne mapki i odległości do punktów pośrednich. Ale wśród licznych znaków dla narciarzy zauważyłem i taki - szlak różowy?

1 sie 2020

GSB - Etap 11: Krynica Zdrój - Hala Łabowska

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Towarzyszy mi kuzyn i jego 8-letni syn Dawid. Z tego względu szlak krótki, tylko 19km. Ciekawy profil - jedno solidne podejście na Jaworzynę Krynicką, potem już płasko.

Poprzednie 10 etapów GSB realizowałem weekendami. Dzisiejszy jest dla mnie pierwszym z 11 etapów, które chcę pokonać bez przerwy. Z tej okazji zamieniam plecak 30l na 65l. Przy okazji, w sekcji "W moim plecaku" mojego bloga będę opisywał mój ekwipunek.


Bardzo przyjemny odcinek. Pogoda idealna - stabilne 20°, nie za ciepło ale też na Jaworzynie nie trzeba było się ubierać. Sucho, bez błota i wygodny szlak bez przeszkód. Plus towarzystwo - dla mnie nowość - marsz z 8-latkiem (i jego tatą). Tempo oczywiście dostosowane do juniora. Ale i tak niezłe - 6:45 (Brutto, z postojami). 



Start lotny spod pomnika Nikifora o 9:00. Późno jak na mnie, ale mamy luz - do przejścia 20km, jedno podejście pod Jaworzynę. Wcześniej, idąc z naszej bazy, uzupełniamy wodę z źródełka Ciurkacz. 

W Krynicy trzeba uważać - przy skręcie szlaku z miast pod Krzyżową brakuje znaku - skręcamy w prawo w ulicę Halną. 

Krzyżowa była tylko przygrywką do szczytu dnia - Jaworzyny. Wchodziłem +20kg temu zielonym i wydawał się stromy. Dziś czerwony wydał się lekki :-) choć na plecach trochę ciężaru jest. Warto się czasem obejrzeć - za nami panorama Krynicy i okolicznych gór. 



Po drodze Diabelski Kamień, wg legendy rzucony przez diabła  - skały faktycznie wyglądają jakby je ktoś tam zrzucił. 

Wchodzimy na Jaworzynę. Dawida tata trochę holuje, trochę kijkami sobie pomógł. Potem dostał nowej energii i biegał po szlaku - w schronisku na Łabowskiej był pierwszy. 



Nie kuszą nas szczytowe „atrakcje”. Siadamy sobie z boku, podziwiamy widoki (Tatry, można się dopatrzeć Bieszczad - ale te drugie to bardziej chcenie niż faktyczny widok)

Po Jaworzynie bajka - szlak prawie płaski, w lesie, idealna pogoda, bez błota i niewiele ludzi. I tylko pytania Dawida „daleko jeszcze”. Powinna być apka, która by przechwytywała takie pytania ;-)

Docieramy do schroniska na hali Łabowskiej. Prąd od 19::30 (wcześniej można komórkę ładować z paneli słonecznych, ciepła woda od 18:00, jak woda się nagrzeje. Jemy obiad - w zasadzie wybór ograniczony do pierogów i ... pierogów. I czatujemy na prysznic - ludzie zaczynają się schodzić a chcemy się załapać na ciepłą wodę. Udaje się. 


W schronisku są malowidła ilustrujące Główny Szlak Beskidzki. Zasięg tu kiepski i zdjęcia ładują się wieki wiec nie pokażę całości. Próbka murali:





Na koniec próbujemy negocjować wczesne śniadanie - z proponowanej 8:00 schodzimy do 7:30 ale to dla nas i tak za późno. Przede mną 30km na Przehybę, a po drodze konkretne podejście na Radziejową z Rytra. Kupujemy naleśniki, zjemy rano zimne. 

Podsumowanie:
Data przejścia: 1.08.2020
Długość: 19,5km 
Mój czas przejścia: 6:45h (brutto, łącznie z postojami)
Suma podejść: 1037m
Szczyt dniaJaworzyna Krynicka, 1144m n.p.m.
Literka sponsor odcinkaŁ jak Łemkowie i jak Łabowska

<<< Etap 10 ---------- Etap 12 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

28 lip 2020

Wokół Krynicy Zdrój


Trasa z października 2019. Główną atrakcją jest nowo otwarta wieża widokowa i spacer w koronach drzew, ale to dla mnie za mało by specjalnie jechać ponad 200km. Powstaje więc trasa wokół Krynicy. Łatwa i lekka - 18km, z sumą podejść 777m 


Jedziemy w piątek wieczorem, nocleg mamy w pobliżu zielonego szlaku prowadzącego z Krynicy na Jaworzynę. Stąd też wycieczkę rozpoczynamy zielonym, by po krótkim podejściu zostawić go na rzecz niebiesko-żółtego



Trochę powyżej przełęczy Krzyżowej wychodzimy z lasu i po raz pierwszy dzisiaj możemy podziwiać jesienny pejzaż Beskidu Sądeckiego. Jest pięknie nawet bez wchodzenia na wieżę. A będzie tylko lepiej. 



Dochodzimy do kasy (tanio nie jest, 49zł) i idziemy szeroką kładką zbudowaną wśród drzew. Do wieży można też wjechać wyciągiem krzesełkowym (Arena Słotwiny).


Kładka pachnie jeszcze świeżym drewnem. Jest stabilna a oprócz widoków jest też szereg stacji edukacyjnych - o okolicznej przyrodzie, konstrukcji wieży oraz o Łemkach (w czasie wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim przez Beskid Niski spotkałem wiele śladów Łemków). Na końcu kładki jest wieża, na którą wchodzimy spiralnym chodnikiem. Na górze, pomimo słonecznego dnia, odczuwamy chłodne powiewy październikowego wiatru i zakładamy kurtki. 




Schodząc w dół, nakręciłem krótki filmik - panorama ponad 360 stopni.


I zasadzie cel wycieczki osiągnięty :-) - ale nie dla nas. Specjalnie weszliśmy na wieżę rano żeby uniknąć tłumów. Te właśnie nadchodzą (raczej wjeżdżają wyciągiem), a my idziemy w las szlakiem żółtym, który tworzy przyjemną pętlę wokół Krynicy Zdr. I tu mała uwaga - czasy podane na znakach są ewidentnie pisane pod kuracjuszy. Chociaż nie spieszymy się, całą trasę przechodzimy z ponad godzinnym zapasem w stosunku do czasów na tabliczkach.


Szlak schodzi do drogi 981 by zaraz potem wspiąć się na zbocza po jej drugiej stronie. Robi się bardzo ciepło, jak na październik - upalnie. 

Szlaki wokół Krynicy mają wymiar nie tylko przyrodniczy, ale i edukacyjny. Jan Kiepura to rodak jednego z nas z Sosnowca.



Pod Jakubikiem część z nas wybiera zejście do Krynicy asfaltową drogą. Robert i ja kontynuujemy żółtym - wchodzimy na Huzary (skrzyżowanie wielu szlaków) i przez Górę Parkową schodzimy do parku zdrojowego w centrum Krynicy.

(dla spostrzegawczych - kolor liści się nie zgadza - to zdjęcie zrobiłem później, w czasie realizacji Głównego Szlaku Beskidzkiego, etap 10 Ropki - Krynica Zdr.)



Góra Parkowa i zejście do miasta już zatłoczone, ale ja wolę pamiętać puste odcinki (większość trasy).



GSB - Etap 11: Literka Sponsor - "Ł"



Etap 11 z Krynicy na Halę 
Łabowską zamyka część GSB prowadzącą przez Łemkowszczyznę. A więc sponsorem odcinka jest literka "Ł".


Obiekty związane z Łemkami towarzyszyły mi już od mojego pierwszego etapu GSB (etap 3 Smerek - Cisna). Widziałem liczne tablice pamiątkowe, cmentarze, krzyże i cerkwie. W części wschodniej GSB są to głównie milczący świadkowie historii, jak powyższa tablica czy cmentarz w Wisłoczku. Jest efekt działań UPA i akcji Wisła - po wojnie mieszkańcy zostali wysiedleni na Ukrainę a później także na tzw Ziemie Odzyskane.


Kim są Łemkowie? Dobre pytanie, bo oni często sami nie wiedzą kim są. Jest to wschodniosłowiańska grupa etniczna, tzw. naród karpacki. Część identyfikuje się z Ukraińcami, część uważa się za Rusinów Karpackich, część szuka korzeni wołoskich (nie słowiańskich). Nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie o tożsamość narodową Łemków. Podzielę się natomiast zdjęciami zrobionymi w czasie wędrówki w Beskidzie Niskim.

Tablica informacyjna we wsi Wisłoczek

Cerkiew w Chyrowej (obecnie kościół rzymskokatolicki)

Cerkiew w Kotani (obecnie kościół rzymskokatolicki). Uwaga - miejscowość Kotań jest rodzaju żeńskiego w j. Łemków, stąd nietypowa dla j. polskiego odmiana

Cerkiew w Świątkowej Wielkiej (obecnie kościół rzymskokatolicki). W tym poście więcej śladów Łemków w okolicy.

Wioska Ropki pod Wysową, napis dwujęzyczny (uwaga - to nie jest j. ukraiński - ostatnia literka nie występuje w alfabecie ukr.; nie jest to też rosyjski - druga z kolei literka jest nieobecna w alfabecie ros.)

Nikifor (był Łemkiem) ma pomnik w centrum Krynicy Zdrój.

Cerkiew w Krynicy Zdrój, pod wezwaniem "Równego Apostołom Księcia Włodzimierza" (tu potrzebny komentarz - książę Włodzimierz "ochrzcił" Ruś Kijowską w 988r.)

Na zakończenie rzeźbione postaci Polaka, Łemki i Żyda - trzech narodów, obcych sobie, różnych od siebie, ale żyjących na terenie Beskidu Niskiego obok siebie w harmonii. Warto też powiększyć i przeczytać tekst na żółtej tabliczce.


20 lip 2020

GSB - Etap 10: Literka Sponsor - "N"


Etap 10 Ropki - Krynica Zdr sponsorowany był przez literkę "N" - jak Niski, Beskid Niski. Etap 10 zakończył wędrówkę tym pasmem (początkiem był etap 5, z graniczną rzeką Osławą). Krynica Zdr z górą Huzary to już Beskid Sądecki.

Przejście Głównym Szlakiem Beskidzkim to dla mnie pierwszy dłuższy kontakt z Beskidem Niskim. Wcześniej te góry pomijałem - raz, że dość daleko od domu, dwa przymiotnik "niski" brzmi mało atrakcyjnie. Ostatnie tygodnie zmieniły moją opinię. Góry nie przeniosły się bliżej domu, ale zostały na stałe wpisane do mojego katalogu wycieczek. Może nie tych jednodniowych, ale myślę, że będę tu wracał. Już nawet kroi się pomysł na któryś z weekendów we wrześniu czy październiku.

Beskid Niski ma swój urok. Przede wszystkim to relatywnie mało ludzi na szlakach. Można godzinami iść nie spotykając nikogo. A gdy już kogoś spotkamy, to zwyczajowe "dzień dobry" czy "cześć" nabiera znaczenia. Można nawet przystanąć i wymienić się informacjami nt przebytego szlaku.

A gdy o szlaku mowa, to w porównaniu z dobrze znanym mi Beskidem Śląskim i Żywieckim, znaki są rzadsze. Generalnie nie miałem problemów, aczkolwiek w kilku miejscach sytuację ratował GPS na mapce mapa-turystyczna.pl, bo szlak niespodziewanie znikał (znak zasłonięty, powalone drzewo, czasem brak strzałki na rozstajach). Trzeba po prostu być czujnym. Wyjątkiem jest Magurski Park Narodowy, gdzie oznakowanie jest bardzo gęste. 

Drugą różnicą, którą zauważyłem w stosunku do Beskidów Zachodnich jest większa "dzikość" szlaków. Ludzi mnie, więc szlaki nie są tak wydeptane. Np. schodząc z Cergowej do Przełęczy Dukielskiej miałem wrażenie, że przechodzę tamtędy pierwszy, nawet pomyślałem, że przydałaby się ... maczeta. Dzikość objawia się w mniejszej liczbie wiat, ławeczek czy ułatwień typu kłody w miejscach podmokłych czy mostki nad strumykami (Magurski PN jest tu znowu wyjątkiem). Słowem - większa przygoda, góry te są bardziej dla wędrowców niż spacerowiczów.

Na koniec, po jednym zdjęciu z każdego etapu w Beskidzie Niskim.

Etap 5, widok z Tokarni

Etap 6, droga z Puław do Wisłoczka

Etap 7, figury w lesie pod Rymanowem Zdr.

Etap 8a, cerkiew w Chyrowej

Etap 8b, widok z Magury Wątkowskiej (przy dobrej widoczności można tu zobaczyć Tatry)

Etap 9, miejscowa piękność pozuje na zejściu z Koziego Żebra

Etap 10, zejście do Mochnaczki Niżnej