Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GSBSzczytDnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GSBSzczytDnia. Pokaż wszystkie posty

28 sie 2020

GSB - Etap 21: Szczyt Dnia - Wielka Czantoria

Etap 21, ostatni, mojego Głównego Szlaku Beskidzkiego, obfitował w szczyty. Zaczęło się od wschodu słońca na Stożku, po drodze było śniadanie na Soszowie a skończyło się lodami i źródlaną wodą na Równicy, ale najwyższym szczytem i co za tym idzie, Szczytem Dnia, zostaje Wielka Czantoria z 995m n.p.m. 

Tak szczerze, to tej góry nie lubię. Raz, za tłumy ludzi i jarmarczny klimat (jest kolejka na szczyt, są tłumy), a dwa za nieprzyjemne zejście (zawsze wolałem tam wchodzić niż schodzić). To drugie trochę odczarowały kijki - nie było aż tak źle. Ale tłumów unikam, więc na szczycie tylko szybkie zdjęcia dokumentacyjne.







GSB - Etap 20: Szczyt Dnia - Barania Góra

Na etapie 20 z Węgierskiej Górki na Stożek szczytem dnia zostaje bezdyskusyjnie Barania Góra. Z tą górą mam łączą mnie specjalne wspomnienia - to Barania zapoczątkowała moje włóczykijowanie po górach (regularne, 4 lata temu; pojedyncze wycieczki przez poprzednie 40 lat życia raczej trudno uznać za wędrowanie...). Latem 2016 wszedłem najpierw z Białej Wisełki, potem z Kamesznicy. Oba wejścia okupione były 2-3 dniowymi zakwasami (tak jest jak przez 40 lat prowadzi się siedzący tryb życia a potem zaczyna chodzenie po górach...) ale oba bardzo ważne dla mnie, oba dużo mi dały i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że oba były ważną częścią zmian w moim życiu. 25kg temu nawet nie pomyślałbym o Głównym Szlaku Beskidzkim, dziś kończę kompletowanie notatek i zdjęć z tegorocznego przejścia a w głowie i Excelu mam już zarys planu na przyszły rok. Bez Baraniej Góry w 2016 nie byłoby Baraniej Góry jako części GSB w 2020.

Wchodziłem na Baranią w sporym upale. Oprócz przemyśleń związanych z przeszłością, Barania będzie mi się kojarzyć z obficie zastawionym Bożym bufetem - maliny, borówki i jeżyny w jednym miejscu, jagody trochę dalej. Dawno mi tak nie smakowały. A schodząc na Przysłop uzupełniłem bidony innym cennym Bożym darem - czystą krystaliczną wodą z wykapów Czarnej Wisełki.






25 sie 2020

GSB - Etap 18: Szczyt Dnia - Mędralowa

Najwyższym szczytem etapu 18 zostaje Mędralowa (Modrálová), 1169m n.p.m. Mam tylko jedno zdjęcie...


Ale przy okazji nominacji dowiedziałem się, iż pomimo, że wydaje się być w Beskidzie Żywieckim (nie tylko mnie się wydaje - większość map tak twierdzi), to wg Kondrackiego Mędralowa jest w Beskidzie Makowskim, a konkretnie w paśmie Przedbabiogórskim. No cóż, podaję link do artykułu w Wikipedii i nie będę sprzeczał się z profesorem. 
Mapa mezoregionów fizycznogeograficznych Polski wg Kondrackiego. Źródło: Wikipedia

Sama Mędralowa chyba jest wdzięczna profesorowi Kondrackiemu - bo dzięki niemu jest najwyższym szczytem całego Beskidu Makowskiego, a w Beskidzie Żywieckim byłaby w cieniu Babiej Góry i Pilska :-)

Aktualizacja
Okazuje się, że regionalizacja Kondrackiego została zaktualizowana. I Mędralowa znowu trafiła do Beskidu Żywieckiego, który zmienił nazwę na Beskid Żywiecko-Orawski.

Nowa regionalizacja Karpat wg Geographia Polonica

Niezależnie od tego gdzie leży, szczyt Mędralowej jest zalesiony i widoków, których moglibyśmy spodziewać się po górze tej wysokości, nie ma.

19 sie 2020

GSB - Etap 15: Szczyt Dnia - Turbacz

Na etapie 15 ze schroniska na Turbaczu do Skawy najwyższy szczyt dnia pojawił się 10 minut po wyjściu ze schroniska. Pojawił się to właściwe sformułowanie, bo wyglądał tak:


To i tak jest jakiś postęp w stosunku do poprzedzającego wieczoru...

Odnotujmy więc, że Turbacz ma 1310m n.p.m., jest najwyższym szczytem Gorców i ich rozrogiem (o tym więcej w poście poświęconym Gorcom). Ale - co ciekawe - szczyt Turbacza jest poza Gorczańskim Parkiem Narodowym.

Dwa powyższe "widoki" skłoniły mnie do zorganizowanie dwudniowej wędrówki po Gorcach w październiku. Liczę na Złotą Polską Jesień i lepsze zdjęcia.


GSB - Etap 14: Szczyt Dnia: Lubań

To będzie pewnie najkrótszy post z cyklu Szczyt Dnia. Na etapie 14 pogoda była bardzo zmienna. Na Lubaniu akurat była mgła - taka, że wieżę najpierw usłyszałem, dopiero potem zobaczyłem. Odnotuję więc dla porządku, że szczyt Lubań ma 1211m n.p.m., jest na nim wieża widokowa, a pod nim baza namiotowa a niedaleko krzyżuje się mnóstwo szlaków.



GSB - Etap 17: Szczyt Dnia - Babia Góra

Tytuł Szczytu etapu 17 należy się oczywiście Babiej Górze, najwyższym szczycie na szlaku, Królowej Beskidów.

Abyś mógł, drogi Czytelniku i Czytelniczko, zrozumieć to co dalej napiszę, muszę się cofnąć sporo lat wstecz. 40 lat życia spędzone głównie na siedząco. W szkole byłem klasowym "grubaskiem", potem nie było lepiej. Praktycznie zerowa aktywność fizyczna. Były oczywiście pojedyncze wypady w czasie urlopów - góry mnie fascynowały - ale każda Barania Góra, Śnieżka czy Pilsko kończyły się zakwasami.

4 lata temu różne wydarzenia w życiu, w tym wypadek, spowodowały przestawienie jakiejś wajchy w mózgu i zacząłem regularnie chodzić po górach. 1-dniowe wypady w soboty, potem doszły wyjazdy na 3-4 dni (ale zawsze z bazą, więc każdy dzień wędrówki trzeba liczyć oddzielnie). Forma poprawiała się, kilogramów ubywało i góry zaczęły sprawiać coraz większą przyjemność. Nie, nie biegam w górach. I nie, nie przejdę 50km w górach. +30km to dla mnie dużo (ale możliwe).

I teraz wrócę do Babiej Góry. Pierwsze wejście 3 lata temu ze Slanej Vody, z dość liczną grupą. Dobra pogoda na dole, ale gdzieś na wysokości kosodrzewiny zaczęło mocno padać, temperatura spadła o dobre 15 stopni a na szczycie była taka mgła i było tak zimno, że nawet na fotkę nie mieliśmy ochoty. Przy schodzeniu mięśnie nad kolanami odmówiły współpracy i noga dosłownie mi się złożyła - nie była w stanie mnie utrzymać. Przyjaciele pomogli, jakoś doturlałem się na dół.

Drugi raz dwa lata temu. Lepsza pogoda, ale znowu dopadł nas deszcz. A gdzieś nad przełęczą Brona dostałem bolesnych kurczów łydek. Da się z tym iść, ale przyjemność wędrówki gdzieś znika między kolejnymi "auć".

Mamy rok 2020. Postanowiłem przejść GSB i oczywiście trzeba się zmierzyć z Babią Górą. Idąc od wschodu, pierwszy raz pojawiła się daleko na horyzoncie z pasma Jaworzyny Krynickiej. I każdy dzień wędrówki przybliżał mnie do niej. Wreszcie jest ten dzień - wychodzę z Hali Krupowej, na rozgrzewkę jest Polica. Zejście do Krowiarek, bilet BgPN i zaczynam. Upalny dzień, prawie samo południe. Idę wolno, ale rytmicznie. Serce bije, ale nie tak szalenie jak w 2017 i 2018. Pot się leje, ale to bardziej z upału niż wysiłku. Mam czas by zrobić zdjęcia w miejscach gdzie drzewa się przerzedzają i mam czas żeby wychwycić dawne słupki graniczne między nazistowskimi Niemcami a Słowacją, które są użyte jako ... schody na szlaku.(D jak Deutschland - okupowanej Polski nie było na mapie i S jak Slovensko).




Wyprzedza mnie rodzinka - rodzice 40+ i dziewczynka 11-12 lat. Biegnie jak kozica, tatuś dziarsko kroczy i wymijają mnie. Ale jakoś wiem, że na szczycie będę przed nimi. I rzeczywiście - po chwili mijam ich zziajanych na odpoczynku a na szczycie mój spokojny rytm okazuje się efektywniejszy niż ich zrywy i częste postoje.




Na szczycie dalej jest ładna pogoda. Są oczywiście kłębiaste chmury "baby" (to od nich wzięła się nazwa góry). Jest oczywiście chłodniej niż na Krowiarkach (pamiętajcie o tym gdy idziecie na zachód słońca!).

Schodzę do schroniska w Markowych Szczawinach. Nic nie boli, nic nie doskwiera. Babia Góra zdobyta w dobrej formie i tym razem nie kaprysiła z pogodą. Po kolacji decyduję się więc wejść jeszcze raz - na zachód słońca. Plany trochę krzyżuje mi narastający konflikt  o lepsze miejsce w żołądku między plackiem po węgiersku a sernikiem... Pogodzenie obu zajmuje mi trochę czasu i zdaję sobie sprawę, że na szczyt Diablak nie zdążę. Ale przecież Mała Babia jest szczytem zachodnim - z Markowych bliżej, a widok prawie ten sam - a nawet lepszy, bo z przełęczy Brona widzę Diablak skąpany w czerwieni (i jestem jedynym widzem!).




Jestem przygotowany na chłód (po zachodzie momentalnie robi się zimno) i ciemność (zejście do Markowych jest przez las). Przerobiłem "czołówkę" na "biodrówkę" - szlak znam, w zasadzie nie da się z niego zejść, a ważniejsze jest dobrze widzieć kolejny krok żeby nie potknąć się o wystający kamień czy korzeń. I tu napada mnie refleksja - jeśli wiemy dokąd w życiu idziemy, nie musimy mieć widoczności po horyzont, wystarczy światło na kolejny krok. Jak mówi autor Psalmu 119:
Słowo twoje jest pochodnią nogom moim I światłością ścieżkom moim.


Na koniec - następny dzień to Hala Miziowa. Wchodzę wieczorem na szczyt Pilska na zachód słońca. A kolejnego ranka jeszcze raz na spektakl pt "Wschód Słońca" - i wtedy Babia Góra występuje w głównej roli żeńskiej.



Potem jest jeszcze przymglony w upalny dzień widok z Baraniej Góry.


10 sie 2020

GSB - Etap 19: Szczyt Dnia - Pilsko




 Oj, parę szczytów będzie miało do mnie pretensje. Bo najpierw ustalam zasady (najwyższy szczyt na szlaku danego dnia) a potem robię od nich wyjątki. Po Policy Pilsko jest drugim wyjątkiem. 

Etap 19 Hala Miziowa - Węgierska Górka był głównie zejściem. Ani Miziowa ani Rysianka nie są szczytami. Tytuł szczytu dnia przyznaje więc arbitralnie Pilsku, na którym byłem o wschodzie słońca (aż się sobie dziwię, że mi się chciało o 4:30 wejść z Miziowej na szczyt słowacki 1557m n.p.m.). Mało tego, byłem również poprzedniego wieczoru na zachodzie (szczyt graniczny 1534m n.p.m.). 

Oba spektakle były takie, że zaniemówiłem. Nie będę więc pisać niepotrzebnie. Panie i Panowie, przed Państwem zachód i wschód słońca na Pilsku. W tym drugim w roli głównej żeńskiej Babia  Góra. 










8 sie 2020

GSB - Etap 16: Szczyt Dnia - Polica

 Polica ma pecha. Z wysokością 1369m n.p.m. jest drugim najwyższym szczytem na GSB - wyższa od bardziej znanych gór takich jak Halicz, Turbacz czy Barania Góra - a mimo tego jest mało znana i nie jest celem turystycznych pielgrzymek. Na moim etapie 17 była przygrywką przed Babią Górą. Aby ją uhonorować, nagnę moje zasady przyznawania tytułu „Szczytu Dnia” i przesuwam ją na Etap 16 (Skawa - Hala Krupową), w którym nie było szczytu dnia. 

Najpierw kwestia nazwy. Na niektórych mapach widnieje w liczbie mnogiej - Police. Jednak obecna  nazwa to l.poj., rodz. żeński - Polica

Góra mało znana, ale ma swoją historię. Była szczytem granicznym między Galicją i Węgrami a potem między okupowaną Polską a Słowacją.  Na jej zboczach były słupki graniczne z literkami S i D (Deutschland). Po II wojnie światowej Polica znalazła się w całości w granicach Polski. Słupki zostały zlikwidowane i częściowo wykorzystane do budowy ... czerwonego szlaku z Krowiarek na Babią Górę. Widziałem ich kilka, na jednym porzuconym z boku szlaku siedziałem. 

W historii Policy jest też katastrofa lotnicza samolotu LOTu z 1969r, w której zginęli wszyscy na pokładzie. Na szczycie jest krzyż oraz pomnik, oba z wykorzystaniem elementów rozbitego samolotu. Historia trochę tajemnicza, bo samolot leciał z Warszawy do Krakowa, minął Kraków, wypadł z zasięgu tamtejszej kontroli lotów. Dlaczego samolot znalazł się tak daleko od celu, nie wiemy.

Sama Polica jest zalesiona i nie oferuje wielu punktów widokowych. Ale są prześwitu skąd widać Babią Górę. 

Dziekuje Rafałowi, który na szczycie Policy umieścił zafoliowaną kartkę z ciekawymi informacjami. 

3 sie 2020

GSB - Etap 12: Szczyt Dnia - Radziejowa


Radziejowa 1262m n.p.m. jest najwyższym szczytem Beskidu Sądeckiego i zdecydowanie szczytem dnia mojego etapu 12 GSB. Od reszty polskiego Beskidu Sądeckiego oddziela ją i jej pasmo głęboka dolina Popradu. Wędrujący GSB od wschodu mają do pokonania ponad 900m różnicy wysokości między Rytrem a szczytem Radziejowej. 


Na szczycie znajduje się wieża widokowa - gdyby nie ona, widoków nie byłoby żadnych bo wierzchołek jest zalesiony. Natomiast idąc czerwonym szlakiem od Rytra, za odejściem szlaku niebieskiego do Piwnicznej można podziwiać Tatry, Gorce, Pieniny a daleko na zachodzie widać Babią Górę. 



Niedzielne popołudnie, środek lata więc trochę ludzi jest. Ale nie na tłoku ani kolejki do wejścia. Mogę spokojnie udokumentować tablice na szczycie i wejść na wieżę (90 wygodnych schodów).

 



Schodząc w stronę Przehyby znajduję jeszcze młodszą siostrę Radziejowej - Małą Radziejową.