Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty

31 sie 2020

GSB - Etap 20: Literka Sponsor - "Ś"

Jestem Ślązakiem, więc literki "Ś" nie mogło zabraknąć wśród sponsorów odcinków mojego GSB. Ś jak Śląski Beskid. To mój pierwszy i najbliższy mi Beskid. Tu chodziłem na pierwsze wycieczki w liceum i tu wróciłem po 20 latach siedzącego trybu życia. I tu, od wyprawy na Baranią Górę 4 lata temu zaczęło się moje górskie włóczykijowanie. 

Gościnnie dodaję literkę "
Č" jak Česko. Słowacja i Ukraina miały swoje literki, więc Czechom też się należy. A że literkę C wykorzystałem przy Połoninie Caryńskiej, stąd kombinacja z czeską literką.


W Beskid Śląski wkraczam w moim etapie 20, w Węgierskiej Górce, po przekroczeniu  Soły - rzeki granicznej z Beskidem Żywieckim. 

Znakarze GSB chyba mieli nadmiar farby - nie sądzę, żeby ktoś inny specjalnie wnosił farbę na Halę Radziechowską (zdjęcie zrobione na podejściu tamże)


Na tym samym podejściu doświadczyłem Bożej obfitości, za którą jestem wdzięczny. W Węgierskiej Górce chciałem kupić jabłka, ale ... zapomniałem. Zorientowałem się 2 godziny w górę. Zły na siebie, zatrzymałem się na krótki postój. A wokół mnie suto zaopatrzony bufet - maliny, borówki, jeżyny. Wszystkie w jednym miejscu, nawet nie trzeba było się schylać. Tak jakby Bóg zapraszał - "proszę, częstuj się". Potem jeszcze spotkałem jagodziarzy i zakupiłem kubeczek. Starczyło i na etap 21, ten z kropką.


Beskid Żywiecki hojnie uraczył mnie wschodami i zachodami słońca. Beskid Śląski nie chciał być gorszy. Co prawda nocleg tylko jeden a Stożek nie daje widoku na zachód, ale wschód nad Skrzycznem (najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, 1257m n.p.m.) i Baranią Górą był zachwycający.


W wielu krajach szczyty nazywane są od osób, odkrywców bądź sławnych ludzi. Chyba wszyscy miłośnicy gór wiedzą, że najwyższym szczytem Australii jest Mt Kościuszko (miałem okazję go zdobyć, zapraszam do relacji). W Polsce nie potrafię sobie przypomnieć szczytu nazwanego od osoby. Dlatego zwróciłem uwagę na szczyt Cieślar, między Stożkiem a Soszowem, który nazwano od pierwszego wójta Wisły. Zresztą do dzisiaj sporo mieszkańców Wisły nosi to nazwisko.


Nieopodal schroniska Soszów znajdujemy jeszcze jedną literkę "Ś" - jak królewna Śnieżka. Co Śnieżka i jej krasnoludki robią na Soszowie, tego niestety nie wiem :-)


Duża część ostatniego etapu GSB prowadzi granicą z Czechami. Czesi odległości na szlakach podają w kilometrach, co w górach absolutnie nic nie daje...


No i wreszcie w Beskidzie Śląskim znajduje się czerwona kropka do której zmierzałem. Za rok wracam pod tą kropkę i idę do Wołosatego. I Beskid Śląski, tak jak w moim życiu, będzie pierwszy, a nie ostatni.


29 sie 2020

Trójstyk - Archeopark - Ogrody Kapias

Szukacie pomysłu na weekendową wycieczkę? Proszę bardzo, gotowy plan, 3-częściowy, w sam raz na sobotę.

Zorganizowałem wycieczkę z grupą, w której zaniżałem średnią wieku. Mieliśmy "ciocie" 70+ i 80+. Trasa i intensywność dostosowane więc do możliwości seniorek. Dzięki temu każdą z atrakcji można polecić osobom starszym lub rodzicom z maluchami. Nam wycieczka zajęła całą sobotę (11h, wyjazd z Katowic), można oczywiście wybrać 1-2 części.

Najpierw plan. Wyjeżdżamy z Katowic ok 7:45, wrócimy ok. 18:45. Pierwszym punktem jest spacer na Trójstyk w Jaworzynce, skąd jedziemy do Archeoparku Chotebuz-Podobora a wracając zaglądamy do ogrodów pokazowych Kapias w Goczałkowicach, gdzie jemy obiad.


1) Trójstyk

Trójstyk albo Trojmezi, to miejsce gdzie spotykają się granice Czech, Polski i Słowacji.

Parkujemy na niewielkim parkingu przy kościele w Jaworzynce - Trzycatek (obok pętli dla autobusów). Stamtąd na Trójstyk prowadzi żółty szlak, ok. 20min, drogą asfaltową. My jednak idziemy zielonym szlakiem w przeciwną stronę, przy kościele skręcamy w lewo i następnie pójdziemy szlakiem żółtym i zrobimy 5,5km pętlę przez terytorium Czech. Droga jest cały czas asfaltowa (lokalna, ruch niewielki), suma podejść i zejść to 211m - a więc lekko, łatwo i przyjemnie. Trasa dostępna dla rowerzystów i wózkowiczów.


Na Trójstyku znajdują się trzy granitowe, trójgraniaste obeliski, każdy z godłem i nazwą państwa. Bloki polski i czeski są łatwo dostępne, znajdują się na końcu wygodnej ścieżki / schodów, bardzo blisko siebie.



Natomiast obelisk słowacki wymaga trochę "wspinaczki" - od polskiego i czeskiego jest rozdzielony strumyczkiem w głębokim jarze. Być może kiedyś doczekamy się mostku, ale na razie trzeba zejść po bardzo stromym (i po opadach śliskim) zboczu jaru i wspiąć się na przeciwlegle wzniesienie. I potem z powrotem. Tego moim seniorkom oszczędziłem z obawy o kolana. Natomiast dla młodszych uczestników wycieczki zejście i wejście nie było problemem.

Najpierw w strumyku widzimy mniejszy obelisk, dokładnie w miejscu, gdzie trzy granice się spotykają.


Obelisk słowacki jest po drugiej stronie jaru ze strumykiem.


Po drodze podziwiamy widoki w skali mikro i makro.



Koszt: 0 zł (parking darmowy, brak opłat za wstęp).


2) Archeopark Chotebuz-Podobora
Do zwiedzenia Archeoparku zachęcił mnie zaprzyjaźniony e-zin esensja.pl, który zamieścił obszerny artykuł opisujący park. I muszę odesłać do tego artykułu, gdyż w czasie naszej wizyty trwają prace na terenie grodu i możemy zwiedzić tylko ekspozycję w budynku. Szkoda, ale zapisuję sobie w pamięci to miejsce, warto tu wrócić. Tym bardziej, że jest tuż za granicą w Cieszynie.



Parking jest darmowy, znajduje się ok. 300m przed wejściem do Archeoparku.


Koszt: niecałe 9 zł (60 CZK) za ekspozycję w budynku, parking darmowy.

3) Ogrody pokazowe Kapias
Firma Kapias sprzedaje rośliny i sprzęt ogrodniczy. Obok swojej siedziby udostępniła ogromny teren z ogrodami pokazowymi. Wstęp darmowy (!), darmowy parking (!!) i darmowe WC (!!!). Oczywiście ogród jest reklamą i inspiracją do tworzenia własnych ogrodów z roślin, materiałów i narzędzi dostępnych w mieszczącym się obok sklepie, ale jest atrakcja sam w sobie i właścicielom należy się pochwała za politykę darmowego wstępu. 

Ogród jest podzielony na kilkanaście sekcji, połączonych wygodną i szeroką ścieżką (ubity tłuczeń). Ścieżka jest dostępna dla wózków (aczkolwiek niektóre sekcje są dostępne po schodkach). Części ogrodu są tematyczne - np. ogród angielski, skandynawski, śródziemnomorski, narodowy, wiejski, cichy, wrzosowisko, ogród miłości itp.

Całość jest bardzo dobrze przemyślana, utrzymana i opisana. Raj dla miłośników roślin i potężna dawka inspiracji dla posiadaczy ogrodów.






W ogrodzie znajdujemy kilka kamyków z Facebook'owej akcji #kamyczki. Ktoś maluje kamyczek, umieszcza na nim hashtag oraz swój kod pocztowy i zostawia kamyk gdzieś. Znalazca publikuje miejsce znalezienia, zabiera go ze sobą i zostawia w innym miejscu. I tak kamyki mają jedyną w swoim długim życiu okazję do podróżowania :-)


Więcej zdjęć z Ogrodów Kapias w poście na zaprzyjaźnionym blogu "Siła do zmiany".

Na koniec w Katowicach natrafiamy na Ulicę Sezamkową :-) - nie mogę powstrzymać się od zatrzymania i zrobienia zdjęcia.



27 sie 2020

GSB - Etap 18: Literka Sponsor - "G"


Mój etap 18 w dużej części wiedzie wzdłuż granicy PL-SK i w związku z tym sponsorem zostaje 
literka "G" - jak Granica. Granica państwa konkretnie, bo o granicach nazewniczych czy kulturowych na GSB już miałem okazję. pisać. A przy okazji, jako, że lubuję się w historii, oryginalny Główny Szlak (wtedy Karpacki) w dużej części biegł pasmem granicznym, o czym można przeczytać w obszernym artykule o historii szlaku. Śladem przedwojennego szlaku jest ... czerwony szlak słowacki, biegnący od szczytu Okrąglik (gdzie nota bene spotyka się z naszym Głównym Szlakiem Beskidzkim) aż do Lackowej i okolic Muszyny.

Pierwsze spotkanie z granicą (PL-UA) miałem na Przełęczy Bukowskiej, czyli niedługo za początkiem etapu 1. Jeśli od znaku poniżej zboczymy 100m od szlaku, znajdziemy się w punkcie widokowym, z biało-czerwonymi i niebiesko-żółtymi słupkami. Zdjęcie obowiązkowe, ale oczywiście za słupek nie wychylam nosa. Nie można tego powiedzieć o mojej komórce, która przełącza się na operatora ukraińskiego. Kiedy później robię zdjęcia w okolicach przełęczy pod Haliczem, podróżuję w czasie  - zdjęcia zrobione później mają wcześniejszy timestamp (podłączenie do operatora ukraińskiego przestawia mi zegar w komórce o godzinę do przodu, potem wracam do czasu polskiego).


Idąc na zachód zostawiamy "na chwilę" granicę by ponownie jej dotknąć pomiędzy Smerekiem a Cisną na etapie 3. Tym razem jest to granica ze Słowacją. I tu ciekawostka - "nasz" czerwony GSB spotyka się ze słowackim czerwonym szlakiem. Słowacy znaczą szlaki tak jak my - biało-[kolor]-białe oznakowanie, odległość podawana w średnim czasie przejścia i podobnie jak my najdłuższe szlaki znaczą na czerwono (przy okazji, czeskie oznaczenia są inne, o tym dalej). Co ciekawe, ten czerwony szlak słowacki biegnie ok 200km wzdłuż granicy od Krzemieńca aż w okolice Wysowej. Po drodze, na Przełęczy Dukielskiej łączy się z najważniejszym słowackim szlakiem (też czerwonym) - Szlakiem Bohaterów (Cesta hrdinov SNP)


My oczywiście idziemy naszym GSB i na bardzo długo zostawiamy granicę po lewej stronie. Kolejny punkt styczny to dopiero Babia Góra (dla mnie etap 17). Szczyt Diablak jest szczytem granicznym. 


Ale o granicy - zupełnie innej - przypominają nam granitowe słupki z literkami D i S gdzieniegdzie wkomponowane w "schody" wiodące z Przełęczy Krowiarki. To pozostałość z czasów okupacji i granicy między Rzeszą Niemiecką (D) i Słowacją (S).



Granica towarzyszy mi do Przełęczy Brona, skąd odchodzi na Małą Babią. 


Ja schodzę do Markowych Szczawin, by z granicą spotkać się ponownie następnego dnia, a konkretnie na Żywieckich Rozstajach





Z Żywieckich Rozstajów idziemy granicą (chwilowo wręcz ZA granicą) aż do Lasu Suchowarskiego pod Pilskiem. GSB niestety pomija Pilsko i trawersem idzie do schroniska na Hali Miziowej. Ja to "przeoczenie" nadrabiam i to podwójnie - wchodząc na Pilsko na zachód i następujący po nim wschód słońca. Z tego powodu dodałem Pilsko do "Szczytów Dnia"  - szkoda byłoby nie dzielić się pięknymi zdjęciami! (wszystkie inne szczyty dnia to najwyższe szczyty na GSB na danym etapie).

Od Lasu Suchowarskiego odbijamy od granicy ze Słowacją by już więcej się do nie zbliżyć. Następnym punktem granicznym będzie szczyt Kiczory pod Stożkiem (mój etap 20), gdzie spotykamy Republikę Czeską (przy okazji, Czesi życzą sobie by w j.angielskim mówić "Czechia"). 


W Schronisku na Stożku jest mieszana obsługa. Następnego dnia (etap 21) pierwsza część wiedzie wzdłuż granicy (przy okazji zaimportowałem czeskie maliny) aż do szczyty Wielkiej Czantorii. 


I tu trochę o czeskim sposobie oznakowania szlaków. Czesi, w przeciwieństwie do nas i Słowaków, na tabliczkach umieszczają odległości w km. Dla mnie w górach to jest bez sensu - jeśli nie wiem jaki jest teren, informacja, że do celu mam 6km absolutnie nic mi nie daje. Może to być lekki spacer poniżej godziny (na płaskim chodzę zwykle w tempie 9:30min na km), a równie dobrze może to być wspinaczka na 3 godziny (np. z Krowiarek na Babią jest 4,5km, a czas wejścia to ok 2h). No cóż, co kraj to obyczaj.