Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duszatyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duszatyn. Pokaż wszystkie posty

15 lip 2020

GSB - Etap 5: Literka Sponsor - "O"


Sponsorem etapu 5 Duszatyn - Przełęcz pod Tokarnią jest literka O. O jak rzeka Osława
Szlak GSB przekracza mnóstwo potoków i parę rzek. Osława zasługuje na oddzielny post nie ze względu na rozmiar. Jest ona symboliczną granicą między Karpatami Wschodnimi a Zachodnimi, a co za tym idzie, także między Bieszczadami a Beskidem Niskim.

Ludzie jakoś lubią wszystko dzielić i wyznaczać granice. Przełom rzeki Osławy głęboko wcina się w góry, więc granica sama się narzuca. Ale natura po obu stronach granicy taka sama.

Polecam wycieczkę do Duszatyna (najlepszą bazą wypadową będzie Komańcza) i przejście nieużywanymi torami wąskotorówki wzdłuż przełomu Osławy (charakterystyczna Omega).

Przy okazji, warto sobie uzmysłowić jak wielkie terytorialnie są Karpaty i jak niewielki ich procent jest w polskich granicach.






GSB - Etap 5: Szczyt Dnia - Tokarnia

Szczytem Dnia etapu 5 Duszatyn - Przełęcz pod Tokarnią zostaje Tokarnia 775m n.p.m. Poprzedniego dnia szczyt dnia mieliśmy na początku etapu, tym razem najwyższy punkt mamy na sam koniec.

Tokarnia góruje nad wschodnią częścią Beskidu Niskiego. Jest niezalesiona, co daje piękne panoramiczne widoki - nie tylko ze szczytu ale i w czasie podejścia i zejścia. 








Pod Tokarnią, od strony wschodniej, znajduje się klimatyczne nieoficjalne schronisko "Chata w Przybyszowie".



GSB - Etap 5: Duszatyn - pod Tokarnią

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Start i meta dyktowane możliwościami noclegowymi. Noc "przed" w Latarni Wagabundy w Woli Michowej (właściciel zawiózł nas rano do Duszatyna), a noc "po" u przyjaciół w Wisłoczku (czekali na nas w Woli Piotrowej). Nam taki układ pasował, innym włóczykijom na szlaku GSB polecałbym przejście odcinka Komańcza - Wisłoczek.


Kolejna kiepsko przespana noc. Latarnia Wagabundy to fantastyczne miejsce i jeszcze raz dziękujemy gospodarzom za pomoc logistyczną. Niestety długi weekend przyciągnął wycieczkę prawników z dolnośląskiego. Prawnicy to mają głowy... o 3 nad ranem impreza jeszcze trwała...

Śniadanie jak dla nas późno (8:00), ale musieliśmy dostosować się do gospodarza, który po śniadaniu zawiózł nas na start odcinka do Duszatyna. 9:15 zaczynamy. Dzień słoneczny, już rano upał daje się we znaki.

Początek szlaku wiedzie drogą asfaltową wzdłuż przełomu rzeki Osławy. To miejsce gdzie warto się wybrać. Oprócz walorów krajobrazowych (przełom rzeki w kształcie greckiej litery Omega) to miejsce, gdzie na każdym kroku można znaleźć historię (Łemkowie, kolej wąskotorowa), Po chwili zostawiamy asfalt i skręcamy w las. Przedtem jednak przekraczamy granicę - rzeka Osława oddziela Karpaty Wschodnie od Zachodnich i co za tym idzie, Bieszczady od Beskidu Niskiego.






W lesie niespodzianka - zryty szeroki pas ziemi, prawdopodobnie pod budowę gazociągu.
 

Po drugiej strony spotkaliśmy ekipę malującą znaki na szlaku. Idą w przeciwną stronę, więc jesteśmy pierwsi na świeżo malowanym szlaku. Przy okazji - moja ocena oznakowania GSB w Bieszczadach jest zdecydowanie pozytywna. Dalej w Beskidzie Niskim nie zawsze jest idealnie, trzeba zachować czujność, ale generalnie szlak jest dobrze oznakowany.

Schodzimy do Komańczy, przez którą przechodzimy chodnikiem wzdłuż głównej szosy. Komańcza zasługuje na wizytę, warto przespacerować się 9km ścieżką krajoznawczą, dobrze oznaczoną i opisaną. Na ścieżce można zobaczyć m.in. trzy drewniane kościoły - rzymsko-katolicki, grecko-katolicki i prawosławny. To także miejsce internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego.

My jednak nie możemy pozwolić sobie na zwiedzanie, kupujemy wodę (przed nami kilkanaście km bez żadnej cywilizacji) i w drogę. Z Komańczy szlak wspina się łagodnym ale długim podejściem. Niestety wiedzie drogą leśną zrytą przez traktory. Na górze są obszerne łąki, które są koszone przez właścicieli a efektem ubocznym jest zabłocony szlak. Przez dwie godziny nie robię żadnego zdjęcia i błotne podejście bardzo się dłuży. 

Wreszcie wychodzimy z lasu i przed nami rozległa hala wokół Wahalowskiego Wierchu. Jest naprawdę duża, przejście zajmuje jakieś 45min. Po błotnej ścieżce w lesie z ulgą wychodzimy na słoneczną łąkę. W rozkoszowaniu się ciepłem i przestrzenią nie przeszkadza nawet traktor zajęty koszeniem.





Po hali wejście w cienisty las (tu z kolei cień jest ulgą po ekspozycji słonecznej na łące) idziemy w stronę Chaty w Przybyszowie. Chata znajduje się w obniżeniu, najpierw trzeba zejść na ok. 520m n.p.m., a potem znowu wspinać się na Tokarnię (775m). Ale taki urok górskiego wędrowania.





Chata w Przybyszowie to miejsce specyficzne. Dość ekscentryczny gospodarz i jedyny w swoim rodzaju klimacik. Nie jest to oficjalne schronisko, ale można dostać piwo i przenocować na glebie. Przesiedziałem tam chyba 45min, ale w końcu trzeba iść, na końcu trasy czeka transport na nocleg do Wisłoczka.

Szlak czerwony prowadzi na Tokarnię, skąd schodzi na przełęcz. Tam go na jedną noc zostawiamy i schodzimy żółtym szlakiem, wiejską drogą, do Woli Piotrowej, skąd przyjaciele zabierają nas do Wisłoczka. Jutro podwiozą nas w to samo miejsce i będziemy kontynuować wędrówkę GSB.






Podsumowanie:

Data: 13.06.2020
Długość: 22,2km
Suma podejść: 872m
Suma zejść: 678m
Mój czas przejścia: 8:15 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dniaTokarnia 775m n.p.m. 

<<< Etap 4 ---------- Etap 6 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

GSB - Etap 4: Szczyt Dnia - Wołosań

Szczytem Dnia etapu 4 Cisna - Duszatyn jest Wołosań, 1071m n.p.m. 

Ciekawostka - Wołosań jest rodzaju żeńskiego, więc mówimy "na Wołosani" a nie "na Wołosaniu"

Dzisiejszym etapem opuszczamy Bieszczady i wchodzimy w Beskid Niski, co oznacza, że przez długi czas nie będzie na szlaku żadnego "tysięcznika". Kolejny to dopiero po przejściu przez Krynicę.

Dzisiaj szczyt osiągnięty prawie na początku etapu. Potem już tylko zejścia i wędrówka grzbietami. Na szczycie zastaje nas chmurka, jest przyjemnie chłodno (dzień słoneczny, po południu upalny). 



"Ciekawszym" szczytem jest Chryszczata (991m, po drugiej stronie przełęczy Żebrak), z którą związana jest wojenno-partyzancka historia, znaczona licznymi krzyżami.




GSB - Etap 4: Literka Sponsor - "J"

Sponsorem etapu 4  Cisna - Duszatyn jest literka "J", jak Jeziorka Duszatyńskie.

Najpierw parę słów o przełęczy Żebrak. Przełęcz jak przełęcz, niczym się nie wyróżnia, ale dla mnie to koniec szlaku dzielonego z ultra-maratończykami z Biegu Rzeźnika i początek bardzo przyjemnej wędrówki przez pusty las w masywie Chryszczatej. Przełęcz oraz masyw Chryszczatej były świadkami historii - był to rejon umocnień w czasie Pierwszej Wojny Światowej (front rosyjsko-austriacki), w czasie tworzenia państwa polskiego a także rejon walk UPA w 1945r.

Przez przełęcz przechodzi droga Wola Michowa - Rabe. Na przełęczy wiata, która może służyć jako miejsce noclegowe na szlaku, dla tych, którzy w przeciwieństwie do mnie, idą na dziko, bez zaplanowanych noclegów.



Po opuszczeniu przełęczy mała wspinaczka na masyw Chryszczatej i to co dla mnie w górach najprzyjemniejsze - pusty, leśny szlak.





W paśmie grzbietowym Chryszczatej kolejna wiata.I wreszcie schodzimy do naszej literki - J jak Jeziorka Duszatyńskie. 

Osuwisko zabrało ("zwiezło") ok 12mln m3 ziemi. Dzisiaj to magiczny rezerwat przyrody znany jako Zwiezło.






Przy jeziorkach bierzemy udział w akcji ratowniczej GOPR. Bierzemy to może za dużo powiedziane - pomagamy GOPR-owcom wnieść tobogan z poszkodowaną pod górę stromego, błotnistego jaru - quad nie dał rady. Dziewczyna wybrała się na spacer, nad jeziorkiem noga utknęła jej między konarami i GOPR musiał ciąć. Tzn konary a nie nogę. I potem trzeba było ją zawieźć do drogi quadem z toboganem na przyczepce. Niestety stromy i wyślizgany błotem stok zagłębienia z jeziorkiem był przeszkodą nie do pokonania dla quada - ślizgał się, a momentami przód podnosił się do góry. Razem z 4 GOPR-owcami wzięliśmy tobogan w ręce i wynieśliśmy do drogi, gdzie quad już mógł pełnić swoją funkcję.


GSB - Etap 4: Cisna - Duszatyn

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Etap 4 skomplikował się logistycznie. Miał się kończyć w Komańczy, ale znalezienie noclegu w długi weekend, dodatkowo z Biegiem Rzeźnika okazało się niewykonalne. Obdzwoniłem chyba wszystkie miejsca noclegowe w okolicy. Skończyło się na Latarni Wagabundy w Woli Michowej, dość daleko od czerwonego szlaku, co spowodowało znaczne utrudnienie logistyczne. Ale dzięki uprzejmości właściciela Latarni (zwózka z szlaku i podwiezienie z powrotem następnego dnia), udało się przezwyciężyć trudności.


Noc w Bacówce pod Honem niezbyt dobra, "rzeźnicy" ruszali na trasę w nocy i trochę hałasu narobili. Ale nie narzekamy, śniadanie o 6:00 i punkt 7:00 ruszamy na trasę. W czasie śniadanie padał deszcz, ale jak tylko ruszyliśmy, wyszło słońce, które towarzyszyło nam już do końca dnia.


Początek etapu to krótka acz intensywna wspinaczka na pasmo grzbietowe ze szczytami Hon i Wołosań (1071m). Szlak rozmoknięty po całonocnym deszczu i na dodatek rozbryzgrany przez uczestników Biegu Rzeźnika. Mało przyjemny fragment trasy.



Pomimo słonecznego ranka, na grzbiecie utrzymuje się chmurka. Jest przyjemnie chłodno, ale bezwietrznie. A las we mgle jest magiczny.



Po osiągnięciu najwyższego punktu dnia (Wołosań, 1071m), schodzimy do Przełęczy Żebrak. Wszechobecne błoto. I ciągle towarzystwo ultra-maratończyków z Biegu Rzeźnika. Podziwiam kondycję i wytrzymałość, ale szczerze - wędrowanie po ubłoconym szlaku na którym odbywa się taka impreza staje się uciążliwe.



Na Przełęczy Żebrak jest punkt wodopojowy dla "rzeźników" i jednocześnie to miejsce gdzie żegnamy biegaczy. Dalej, aż do Jeziorek Duszatyńskich, będzie już pusto. Co oznacza przyjemną wędrówkę w lesie. Teren lekko pofałdowany, trochę w górę, trochę w dół, ale bez większych stromizn. Las ten kryje tajemnice - sporo (naliczyłem 9) krzyży upamiętniających żołnierzy wielu narodowości, którzy zginęli tam w czasie zimowej ofensywy 1914/15 w walkach między Rosją a Austro-Węgrami. Polacy walczyli i ginęli niestety bo obu stronach.





Po chwili refleksji czeka nas zejście do Jeziorek Duszatyńskich. Przepiękne miejsce, powstałe w wyniku gigantycznego osuwiska ziemno-błotnego w 1907 roku. Opis jeziorek oraz przygoda jak nas tam spotkała - w osobnym poście - literka J jak Jeziorka zostaje sponsorem dnia.

Dalej już tylko długie zejście do wsi Duszatyn, gdzie kończy się nasz dzisiejszy odcinek. Koniec odcinka GSB, ale dla nas to nie koniec wędrówki - musimy dotrzeć do rozstaju dróg przy wsi Smolnik, skąd odbierze nas właściciel Latarni Wagabundy, naszego dzisiejszego noclegu (dziękujemy!). Robert wybiera szosę z 4 brodami (woda po kolana i płynie dość wartko po opadach), Jonasz i ja dajemy się skusić nieużywanym torom kolejki wąskotorowej. Niestety jest to ślepa uliczka, tory znikają i kończymy w chaszczach na podmokłej łące. Na koniec zabieramy się na stopa ... zaprzęgiem konnym z mocno wesołym towarzystwem emerytów.



Podsumowanie:

Data: 12.06.2020
Długość: 23,4km
Suma podejść: 979m
Suma zejść: 1140m
Mój czas przejścia: 8:30 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dniaWołosań, 1071m n.p.m. 
Literka - sponsor odcinka: J jak Jeziorka Duszatyńskie

<<< Etap 3 ---------- Etap 5 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.