Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cisna. Pokaż wszystkie posty

15 lip 2020

GSB - Etap 4: Szczyt Dnia - Wołosań

Szczytem Dnia etapu 4 Cisna - Duszatyn jest Wołosań, 1071m n.p.m. 

Ciekawostka - Wołosań jest rodzaju żeńskiego, więc mówimy "na Wołosani" a nie "na Wołosaniu"

Dzisiejszym etapem opuszczamy Bieszczady i wchodzimy w Beskid Niski, co oznacza, że przez długi czas nie będzie na szlaku żadnego "tysięcznika". Kolejny to dopiero po przejściu przez Krynicę.

Dzisiaj szczyt osiągnięty prawie na początku etapu. Potem już tylko zejścia i wędrówka grzbietami. Na szczycie zastaje nas chmurka, jest przyjemnie chłodno (dzień słoneczny, po południu upalny). 



"Ciekawszym" szczytem jest Chryszczata (991m, po drugiej stronie przełęczy Żebrak), z którą związana jest wojenno-partyzancka historia, znaczona licznymi krzyżami.




GSB - Etap 4: Literka Sponsor - "J"

Sponsorem etapu 4  Cisna - Duszatyn jest literka "J", jak Jeziorka Duszatyńskie.

Najpierw parę słów o przełęczy Żebrak. Przełęcz jak przełęcz, niczym się nie wyróżnia, ale dla mnie to koniec szlaku dzielonego z ultra-maratończykami z Biegu Rzeźnika i początek bardzo przyjemnej wędrówki przez pusty las w masywie Chryszczatej. Przełęcz oraz masyw Chryszczatej były świadkami historii - był to rejon umocnień w czasie Pierwszej Wojny Światowej (front rosyjsko-austriacki), w czasie tworzenia państwa polskiego a także rejon walk UPA w 1945r.

Przez przełęcz przechodzi droga Wola Michowa - Rabe. Na przełęczy wiata, która może służyć jako miejsce noclegowe na szlaku, dla tych, którzy w przeciwieństwie do mnie, idą na dziko, bez zaplanowanych noclegów.



Po opuszczeniu przełęczy mała wspinaczka na masyw Chryszczatej i to co dla mnie w górach najprzyjemniejsze - pusty, leśny szlak.





W paśmie grzbietowym Chryszczatej kolejna wiata.I wreszcie schodzimy do naszej literki - J jak Jeziorka Duszatyńskie. 

Osuwisko zabrało ("zwiezło") ok 12mln m3 ziemi. Dzisiaj to magiczny rezerwat przyrody znany jako Zwiezło.






Przy jeziorkach bierzemy udział w akcji ratowniczej GOPR. Bierzemy to może za dużo powiedziane - pomagamy GOPR-owcom wnieść tobogan z poszkodowaną pod górę stromego, błotnistego jaru - quad nie dał rady. Dziewczyna wybrała się na spacer, nad jeziorkiem noga utknęła jej między konarami i GOPR musiał ciąć. Tzn konary a nie nogę. I potem trzeba było ją zawieźć do drogi quadem z toboganem na przyczepce. Niestety stromy i wyślizgany błotem stok zagłębienia z jeziorkiem był przeszkodą nie do pokonania dla quada - ślizgał się, a momentami przód podnosił się do góry. Razem z 4 GOPR-owcami wzięliśmy tobogan w ręce i wynieśliśmy do drogi, gdzie quad już mógł pełnić swoją funkcję.


GSB - Etap 4: Cisna - Duszatyn

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Etap 4 skomplikował się logistycznie. Miał się kończyć w Komańczy, ale znalezienie noclegu w długi weekend, dodatkowo z Biegiem Rzeźnika okazało się niewykonalne. Obdzwoniłem chyba wszystkie miejsca noclegowe w okolicy. Skończyło się na Latarni Wagabundy w Woli Michowej, dość daleko od czerwonego szlaku, co spowodowało znaczne utrudnienie logistyczne. Ale dzięki uprzejmości właściciela Latarni (zwózka z szlaku i podwiezienie z powrotem następnego dnia), udało się przezwyciężyć trudności.


Noc w Bacówce pod Honem niezbyt dobra, "rzeźnicy" ruszali na trasę w nocy i trochę hałasu narobili. Ale nie narzekamy, śniadanie o 6:00 i punkt 7:00 ruszamy na trasę. W czasie śniadanie padał deszcz, ale jak tylko ruszyliśmy, wyszło słońce, które towarzyszyło nam już do końca dnia.


Początek etapu to krótka acz intensywna wspinaczka na pasmo grzbietowe ze szczytami Hon i Wołosań (1071m). Szlak rozmoknięty po całonocnym deszczu i na dodatek rozbryzgrany przez uczestników Biegu Rzeźnika. Mało przyjemny fragment trasy.



Pomimo słonecznego ranka, na grzbiecie utrzymuje się chmurka. Jest przyjemnie chłodno, ale bezwietrznie. A las we mgle jest magiczny.



Po osiągnięciu najwyższego punktu dnia (Wołosań, 1071m), schodzimy do Przełęczy Żebrak. Wszechobecne błoto. I ciągle towarzystwo ultra-maratończyków z Biegu Rzeźnika. Podziwiam kondycję i wytrzymałość, ale szczerze - wędrowanie po ubłoconym szlaku na którym odbywa się taka impreza staje się uciążliwe.



Na Przełęczy Żebrak jest punkt wodopojowy dla "rzeźników" i jednocześnie to miejsce gdzie żegnamy biegaczy. Dalej, aż do Jeziorek Duszatyńskich, będzie już pusto. Co oznacza przyjemną wędrówkę w lesie. Teren lekko pofałdowany, trochę w górę, trochę w dół, ale bez większych stromizn. Las ten kryje tajemnice - sporo (naliczyłem 9) krzyży upamiętniających żołnierzy wielu narodowości, którzy zginęli tam w czasie zimowej ofensywy 1914/15 w walkach między Rosją a Austro-Węgrami. Polacy walczyli i ginęli niestety bo obu stronach.





Po chwili refleksji czeka nas zejście do Jeziorek Duszatyńskich. Przepiękne miejsce, powstałe w wyniku gigantycznego osuwiska ziemno-błotnego w 1907 roku. Opis jeziorek oraz przygoda jak nas tam spotkała - w osobnym poście - literka J jak Jeziorka zostaje sponsorem dnia.

Dalej już tylko długie zejście do wsi Duszatyn, gdzie kończy się nasz dzisiejszy odcinek. Koniec odcinka GSB, ale dla nas to nie koniec wędrówki - musimy dotrzeć do rozstaju dróg przy wsi Smolnik, skąd odbierze nas właściciel Latarni Wagabundy, naszego dzisiejszego noclegu (dziękujemy!). Robert wybiera szosę z 4 brodami (woda po kolana i płynie dość wartko po opadach), Jonasz i ja dajemy się skusić nieużywanym torom kolejki wąskotorowej. Niestety jest to ślepa uliczka, tory znikają i kończymy w chaszczach na podmokłej łące. Na koniec zabieramy się na stopa ... zaprzęgiem konnym z mocno wesołym towarzystwem emerytów.



Podsumowanie:

Data: 12.06.2020
Długość: 23,4km
Suma podejść: 979m
Suma zejść: 1140m
Mój czas przejścia: 8:30 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dnia: Wołosań, 1071m n.p.m. 
Literka - sponsor odcinka: J jak Jeziorka Duszatyńskie

<<< Etap 3 ---------- Etap 5 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

14 lip 2020

GSB - Etap 3: Szczyt Dnia - Jasło

Szczytem Dnia na etapie Smerek - Cisna zostaje Jasło, 1153m n.p.m. Niestety pod szczytem były tak piękne połoniny, że szczyt jakoś uszedł mojej uwadze 😀 i nie mam zdjęcia. Zdjęcia spod szczytu Jasło są w poście z literką-sponsorem etapu 3.Dlatego zdjęcia z drugiego w kolejności szczytu - Fereczata 1102m oraz Okrąglik, 1101m. Ten drugi jest szczytem granicznym ze Słowacją; w j.słowackim Kruhliak. Na szczycie – co ciekawe – spotykają się na nim dwa czerwone szlaki. Nasz Główny Szlak Beskidzki oraz słowacki szlak prowadzący z jednej strony na Krzemieniec (trójstyk granic PL-SK-UA) a z drugiej na przełęcz Dukielską. I warto o nim wspomnieć, ponieważ jest on ... oryginalnym Głównym Szlakiem Beskidzkim, wg projektu Kazimierza Sosnowskiego. Przed 2 Wojną Światową szlak w dużej części był poprowadzony wzdłuż granicy polsko-czechosłowackiej. Po wojnie władzom nie na rękę byli turyści włóczący się przy granicy „zaprzyjaźnionego” państwa i szlak przeprojektowano i został przesunięty na północ, z daleka od granicy.











GSB - Etap 3: Literka Sponsor - "P"

Sponsorem etapu 3 Smerek - Cisna jest literka P, P jak Połoniny. A także jak Początek. Z powodu epidemii, mój początek to etap 3. Faktyczny początek szlaku, Wołosate, będzie później, po etapie 8a.

Zastanawiałem się, czy nie zostawić literki P na etap z Ustrzyk Grn do Smerka, który prowadzi przez Połoniny Caryńską i Wetlińską, te najpiękniejsze (podobno). Ale dla mnie to pierwszy raz w Bieszczadach i pierwsza połonina. Na zdjęciach okolice szczytu Jasło, któremu nie udało się zostać szczytem dnia - trochę przez moje gapiostwo, więc szczyt Jasło został uhonorowany zdjęciami tutaj :-)










GSB - Etap 3: Smerek - Cisna

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.

Pomysł w grudniu, sporo planowania, epidemia, ale wreszcie zaczynam!


Mój pierwszy etap GSB to 18km na rozgrzewkę - startujemy w miejscowości Smerek, meta w Bacówce pod Honem w Cisnej.


Śpimy w Wisłoczku, 80km od startu, więc pobudka wcześnie rano, śniadanie i jedziemy do Smereka (moim autem, które wraz z przyjaciółmi wróci do Wisłoczka i będzie tam na nas czekało). Piękny, słoneczny dzień, rześkie ranne powietrze i ekscytacja - plan wreszcie się materializuje.

Początek drogą, wychodzimy ze wsi Smerek spod sklepu spożywczego, mijamy tablicę informującą o nieistniejącym już świecie - historia Łemków będzie nam towarzyszyła w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. W kilku miejscowościach zostały cerkwie i cmentarze. Dobrze, że są tablice informacyjne, to jest część naszej pokręconej historii i trzeba o niej pamiętać. [Edit: Później na szlaku będę spotykał więcej śladów łemkowskich i poświęcę im osobny post]


Wchodzimy w las i zaczynamy wspinaczkę. Miejscami stromo, ale mamy w perspektywie tylko jedno długie wejście, po osiągnięciu szczytu Fereczata (1102m) będzie już praktycznie płasko i potem zejście do Cisnej. Po drodze mijają nas ultra-maratończycy z Biegu Rzeźnika. Pozdrawiamy biegaczy i ustępujemy im miejsca. Jeszcze nie wiemy co nas czeka później...

Po wyjściu z lasu wreszcie otwierają się widoki. To mój pierwszy raz w Bieszczadach, więc pozwalam sobie na rozkoszowanie się widokiem połonin. 




Jestem przyzwyczajony do Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, gdzie owszem, są przepiękne panoramiczne widoki (np. z Hali Lipowskiej), ale generalnie Beskidy Zachodnie są zalesione, a z punktów widokowych prawie zawsze widać zabudowania i drogi. A Bieszczady są puste! Duże, otwarte przestrzenie dają poczucie wolności, bezkresu.

Dochodzimy do węzła szlaków pod szczytem Jasło. Stąd już tylko zejście do Cisnej.


Zostawiamy połoniny i wchodzimy w las. I tu zderzenie z rzeczywistością Biegu Rzeźnika. Idziemy szlakiem, gdzie biegną trzy trasy BR - setki biegaczy, a że wcześniej padało, szlak zamienia się w lawę śliskiego błota. Dalej pozdrawiamy i ustępujemy miejsca, ale jakby z coraz mniejszym entuzjazmem... Tego nie było w planie... ale cóż, trzeba iść.

Dochodzimy do Cisnej, końcowe zejście to już tylko błoto. Dochodzimy do mostu Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej, trzeba przejść po torach. Nie próbujcie gdy akurat jedzie pociąg - między wagonami a barierką jest bardzo mało miejsca.



Od stacji kolejki szlak prowadzi ulicami Cisnej. Tego nie lubię - przejście przez zatłoczoną miejscowość. Jest długi weekend, dodatkowo tuż za stacją jest baza Biegu Rzeźnika, więc ludzi mnóstwo. Przechodzimy szybko i po chwili końcowe podejście do Bacówki pod Honem. Cały dzień był słoneczny, na ostatnich 500m złapała nas burza z ulewnym deszczem.


Jest dopiero 14:00, ale dla nas to koniec etapu. Jemy obiad (ziemniaki po kozacku - porcja gigant), potem jeszcze spacer do Cisnej i z powrotem i pora spać. Mamy pokój poza głównym budynkiem, 4 łóżka, stolik i 1 krzesło. Gaszenie światła przez wykręcenie żarówki. Mój wzrost nie wystarcza, ale Jonasz daje radę.

W nocy obudzą nas "rzeźnicy" udający się na trasę o 1:00, 2:00 ... i tak do rana.

Podsumowanie:

Data: 11.06.2020
Długość: 17,9km
Suma podejść: 936m
Suma zejść: 881m
Mój czas przejścia: 6:15 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dnia:  Jasło (1153m n.p.m.)
Literka - sponsor odcinka: P jak Połoniny i jak Początek (choć to Etap 3).

<<< Etap 2 ---------- Etap 4 >>>

Post w ramach opisu mojego przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego w 2020.