Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

11 lis 2020

Skamieniałe Miasto

Od kilku lat, w ramach Klubu Włóczykijów organizuję listopadowe wycieczki w dzień rocznicy odzyskania niepodległości. W poprzednich latach był spacer wokół Ojcowa oraz wędrówka w masywie Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim. W tym roku udajemy się na Pogórze Rożnowskie i Ciężkowickie.

Zaczęliśmy od Skamieniałego Miasta w Ciężkowicach (niniejszy post), potem wizyta w Chatce Włóczykija w Jamnej. Na obiad i deser odwiedzamy Zakliczyn i Melsztyn 

Słysząc "Skamieniałe Miasto" po raz pierwszy, pomyślałem o czeskim "Skalnym Meste". Nie wiedziałem, że w Ciężkowicach (gdzie to w ogóle jest?!) jest grupa fantastycznych formacji skalnych o tej nazwie. I nie mówimy nawet o górach - miejsce to znajduje się na Pogórzu Ciężkowickim, gdzie Karpaty obniżają się w stronę doliny Wisły.

Jedna ze skał w Skamieniałym Mieście

W ramach Klubu Włóczykijów zorganizowałem wycieczkę na 11 listopada do Skamieniałego Miasta, Chatki Włóczykijów w Jamnej oraz Zakliczyna/Melsztyna. Grupa nie jest "wyczynowa" - wręcz przeciwnie, więc trasa i atrakcje dostosowane są do możliwości oraz do krótkiego, listopadowego dnia.

Tablica informacyjna Skamieniałego Miasta

Parkujemy na parkingu przy drodze DW977 (Tarnów - Gorlice). Parking oznaczony jako płatny, ale nikt opłat nie pobiera, również punkt biletowy Miasta jest zamknięty. Z parkingu prowadzi niebieski szlak przechodzący obok kilkunastu skał o różnych kształtach. My jednak najpierw udajemy się na drugą stronę szosy, gdzie znajdują się dwie skały - Ratusz i Czarownica. Wchodzimy na Ratusz, skąd widać Czarownicę i płynącą w dole rzekę Białą. 

Widok z "Ratusza" na rzekę Białą

Z Ratuszem związana jest następująca legenda (za https://skamienialemiasto.pl/skamieniale-miasto/legendy/):

Według legendy ratusz był kiedyś siedzibą władających w mieście radnych miejskich. Jednak oni zamiast porządnie władać miastem, podejmować mądre decyzje i dbać o interesy mieszkańców nie stronili od zabaw i uciech. W magistracie często urządzali huczne, mocno zakrapiane zabawy i przyjęcia. Dlatego też kiedy miasto skamieniało i ich ratusz został zamieniony w skałę, oni sami uwięzieni w jego wnętrzu pomarli z pragnienia. Podobno ich cierpienia mają się skończyć, gdy Biała zaleje ratusz i tym samym wyzwoli zamkniętych w jego wnętrzu radców.

Wracamy na parking i zaczynamy wędrówkę pomiędzy formacjami skalnymi. Szlak nie jest długi, ale prowadzi w głębokie wąwozy i strome zbocza wzgórz - trasa nie jest trudna, ale zdecydowanie potrzebne są dobre buty, zwłaszcza jesienią, kiedy łatwo poślizgnąć się na liściach. W wielu miejscach są zbudowane "schody" (drewniane progi wypełnione ziemią) i barierki. 

Wejście do Skamieniałego Miasta

Pierwsze skały na szlaku to Warownia Dolna i Górna. Dalej będzie m.in. Orzeł, Borsuk, Grzybek, Piramidy, Piekiełko - ich nazwy dobrze oddają wygląd. Będzie też Baszta Paderewskiego (warto o nim wspomnieć w dzień 11 listopada - rocznicę odzyskania niepodległości; Ignacy Paderewski miał niedaleko, w Kąśnej Dolnej, dworek), Skała z Krzyżem oraz Cyganka. Ta ostatnia jest podobna do niczego... (fotka tu)

Warownia Dolna i Górna

Orzeł

Borsuk

Ścieżka prowadzi nas do drogi, którą przekraczamy i kontynuujemy niebieskim szlakiem do ciężkowickiego Wodospadu Czarownic.


Wodospad jest położony trochę w dół od szlaku (jest dobre oznaczenie i schody z barierką). Warto zejść. Wodospad nie jest co prawda duży, ale miejsce ma swój niewątpliwy urok - głęboki jar, dostępny tylko z jednej strony i strumyk płynący jego dnem tworzą bajkowy klimat.

Zejście do Wodospadu w Ciężkowicach

Wodospad w Ciężkowicach

Po wodospadach kontynuujemy wędrówkę niebieskim szlakiem, aż do drogi prowadzącej do centrum Cieżkowic. Tu się rozdzielamy - ja i Andrzej jako kierowcy wracamy szlakiem na parking, a reszta grupy idzie drogą na Rynek w Ciężkowicach, gdzie spotkamy się po kilkudziesięciu minutach.

Na Rynku znajduje się ładny i całkiem spory Ratusz, oraz pomnik przedstawiający Ignacego Paderewskiego grającego na pianinie. W związku z 11-tym listopada, pianino udekorowane jest biało-czerwonymi kwiatami. Paderewski, znany pianista, miał wielki udział w tworzeniu państwa polskiego w 1918, był jednym z 5 ojców niepodległości.

Pomnik Ignacego Paderewskiego na Rynku w Ciężkowicach

Ratusz na Rynku w Ciężkowicach

Tu kończymy wizytę w Ciężkowicach i jedziemy do Zakliczyna (jedna z uczestniczek jest "tambylcem"). Po drodze - jak na Klub Włóczykijów przystało - udajemy się do Chatki Włóczykija w miejscowości Jamna.

Jeśli chcecie poznać więcej legend związanych z Skamieniałym Miastem, zapraszam do lektury post Ingegjerd.


Chatka Włóczykija

Od kilku lat, w ramach Klubu Włóczykijów organizuję listopadowe wycieczki w dzień rocznicy odzyskania niepodległości. W poprzednich latach był spacer wokół Ojcowa oraz wędrówka w masywie Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim. W tym roku udajemy się na Pogórze Rożnowskiej i Ciężkowickie.

Zaczęliśmy od Skamieniałego Miasta w Ciężkowicach i wizyty w Chatce Włóczykija w Jamnej. Na obiad i deser odwiedzamy Zakliczyn

Chatka Włóczykija, Jamna

W czasie pierwszej części wycieczki dowiedziałem się od jednej z uczestniczek ('tambylec'), że pomiędzy tymi dwoma celami naszej wyprawy jest Chatka Włóczykija. Jako inicjator Facebook'owej grupy Klub Włóczykijów nie mogłem tam nie zajrzeć. Jest to agroturystyka w Jamnej, na Pogórzu Rożnowskim.


Niebanalne drogowskazy we wsi Jamna

Jadąc od Ciężkowic skręcamy w stronę wsi Kąśna Dolna (gdzie jest dworek Ignacego Paderewskiego - warto o nim wspomnieć z okazji 11 listopada i rocznicy odzyskania niepodległości), a dalej prowadzi nas coraz węższa, ale dobrze oznaczona droga. Można dojechać do samego końca, my jednak zaparkowaliśmy przy kościele i ostatnie 750m przeszliśmy na piechotę. Po drodze rzadki widok - wszystkie 5 kolorów szlaków turystycznych w jednym miejscu.

Płaskorzeźba we wsi Jamna

5 szlaków na jednej drodze, Jamna

5-cio szlak kończy się w Bacówce w Jamnej, skąd do Chatki i Schroniska jest przysłowiowy "rzut beretem".

Dzień jest mglisty i gdy dochodzimy do Chatki, dobrze widać tylko jej obraz wykonany z kostki brukowej, a sama chatka okryta jest mgłą. Tuż obok niej znajduje się Schronisko Dobrych Myśli. Oba obiekty są jednak zamknięte z powodu ograniczeń COVID-owych. Robimy więc zdjęcia i wracamy do samochodów.

Wjazd do Chatki Włóczykijów i Schroniska Dobrych Myśli, Jamna

Jest to miejsce, gdzie Klub Włóczykijów na pewno wróci. Pogórze Rożnowskie nie jest może popularnym miejscem wycieczek górskich (pogórskich?) ale zdecydowanie warto tam wrócić. Mnogość szlaków daje możliwość zaplanowania całodniowej pętli, a w pobliżu znajdują się miejsca warte odwiedzenia.

Schronisko Dobrych Myśli, Jamna

Relacja z Jamnej oczami blogerki „Siła do zmiany”

8 lis 2020

Polica

Polica to mała znana i rzadko odwiedzana góra we wschodniej części Beskidu Żywieckiego. Niesłusznie - po pierwsze, po Babiej Górze, Pilsku i Małej Babiej Górze, to czwarty najwyższy szczyt całych Beskidów (licząc Babią Górę jako jeden szczyt, bez rozróżniania kulminacji Gówniak, Kępa i Diablak - każda z nich jest wyższa od Policy). Po drugie, pod szczytem jest piękna Hala Krupowa z widokiem na Tatry, z drugiej strony Hala Śmietanowa z widokiem na Babią Górę i Beskid Makowski a po trzecie, szczyt ma swoją ciekawą historię (katastrofa lotnicza z 1969, szczyt graniczny w czasach okupacji).

Widok na Tatry z czarnego szlaku na Halę Krupową

Klub Włóczykijów wybrał się na Policę w słoneczny listopadowy dzień. Jest nas troje, dla moich towarzyszy to pierwszy raz na Policy (dla mnie drugi, po przejściu Głównego Szlaku Beskidzkiego). Wcielam się więc w rolę przewodnika. Wybrałem ciekawą pętlę z Sidziny Wielkiej Polany. Niedługa (16,8km szlakiem + 2km szosą), co ma znaczenie w krótki listopadowy dzień ale jednocześnie pokazującą wszystkie walory masywu Policy. Niewątpliwym atutem trasy jest mała liczba ludzi na szlaku. Podejrzewam, że parking na Krowiarkach był pełen ale wszyscy poszli na Babią Górę. My w ciągu całego dnia spotykamy zaledwie kilkunastu turystów. Na dodatek - mamy okazję przejść każdym z pięciu kolorów jakimi oznaczane są szlaki w Polsce.


Zaczynamy o 7:30 z niedużego parkingu Sidzina Wielka Polana. Pierwszym szlakiem jest czarny, prowadzący na Halę Krupową. Dochodzimy do niej po godzinie wspinaczki, niezbyt stromym podejściem. Ranek jest chłodny, ale już po 40min kurtka trafia do plecaka i zostanie tam już do końca dnia. Po drodze warto co jakiś czas obejrzeć się za siebie - bezchmurne niebo, mgły nad Podhalem a ponad nimi ostre szczyty Tatr oświetlane listopadowym słońcem. Przepięknie.

Widok na Tatry z czarnego szlaku na Halę Krupową

Na Hali Krupowej kontynuujemy podziwianie widoków. Jest tak przyjemnie, że robimy sobie kilkunastominutowy postój na śniadanie na tarasie schroniska. Wiedząc, że kolejnych kilka godzin pójdziemy przez las, bez spektakularnych widoków, przedłużam przerwę. Warto.

Schronisko na Hali Krupowej 

Na Hali Krupowej krzyżuje się kilka szlaków, w tym czerwony Główny Szlak Beskidzki. W drugiej części wędrówki przejdziemy nim kawałek od Cylu Hali Śmietanowej na Policę.

Rozwidlenie szlaków na Hali Krupowej

Wybieramy szlak zielony, który prowadzi trawersem północnego zbocza Policy do Hali Śmietanowej. Szlak w większości przez las, sporo błota. Od czasu do czasu między drzewami otwiera się widok na północ - Beskid Makowski, gdzieś na horyzoncie jest Kraków.

Widok z północnego zbocza Policy

W połowie trawersu zatrzymujemy się przy krzyżu postawionym w miejscu katastrofy lotniczej samolotu An-24 LOT z 1969r. Samolot lecący z Warszawy do Krakowa, ominął lotnisko docelowe i w gęstej mgle wbił się w północny stok Policy. Patrząc ze stoku na północ, łatwo sobie to wyobrazić - pod nami są dość niskie wzgórza, a Polica gwałtownie wznosi się na ponad 1300m. Z wypadkiem wiąże się wiele niejasności. Jedna z teorii mówi, że była to próba porwania samolotu i ucieczki do Wiednia (co wyjaśniałoby dlaczego samolot nie podszedł do lądowania w Krakowie i kontynuował lot, na niskim pułapie na południe). Druga wersja wydarzeń mówi o problemach zdrowotnych pierwszego pilota i braku doświadczenia drugiego, który przejął stery.

Krzyż na miejscu katastrofy lotniczej na Policy w 1969r.

Na szczycie Policy, gdzie dotrzemy później, jest pomnik w kształcie statecznika samolotu i lista wszystkich ofiar. Wśród nich jest nazwisko Ireny Tetelowskiej-Szewczyk, która wsiadła do samolotu trochę przypadkowo, po odstąpieniu biletu przez kolegę, który wybrał powrót z sympozjum w Warszawie do Krakowa pociągiem. 

 
Pomnik upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej z 1969r.

Szlak prowadzi nas do hali Śmietanowej, gdzie skręcamy w lewo na niebieski i za chwilę jeszcze raz w lewo na szlak żółty, który dość stromym podejściem zaprowadzi nas na Cyl Hali Śmietanowej, skąd czerwonym - Głównym Szlakiem Beskidzkim - przejdziemy na szczyt Policy.


Pogoda dalej jest rewelacyjna. W dolinach utrzymuje się mgła, ale z naszej perspektywy niebo jest bezchmurne i intensywnie błękitne. Warto wędrować w listopadzie! Pod Policą (a konkretnie na Cylu Hali Śmietanowej) robimy sobie drugą przerwę, jest po prostu zbyt pięknie by iść dalej. Miło spędzamy czas w jakże pięknych okolicznościach przyrody. Polica jest zalesiona, ale w tym miejscu otwiera się na południe i południowy zachód.

Widok na Babią Górę z Cylu Hali Śmietanowej

Widok ze szczytu Policy

Trzeba jednak iść dalej. Schodząc niebieskim szlakiem do przełęczy Zubrzyckiej robimy ostatnie zdjęcia. Zostawiam uczestników na przełęczy a sam idę ok. 2km szosą po samochód. Taki przywilej kierowcy-przewodnika.