Analytics

English blog

Snufkin - my blog in English

Hello English speakers , My blog is in Polish and it will stay that way. You can use the Google translate widget provided. This said, I have...

22 lip 2020

Boracza - Lipowska - Rysianka - Słowianka


Ta trasa to klasyk w Beskidzie Żywieckim. Piękne hale, widoki że hej i aż cztery schroniska. Przejście z maja 2020. Start i meta w Żabnicy Skałka.


Jedziemy w dwa auta, w sumie 9 osób. Parkujemy w Żabnicy przy sklepie spożywczym. Sobota rano, parking już tłoczny, ale udaje się znaleźć miejsca.
Rozdzielimy się i pójdziemy w 2 grupach. 


Początek czarnym szlakiem, drogą przez las i dochodzimy do Hali Boracza. Kultowe jagodzianki nie kuszą nas i idziemy dalej. Trzeba uważać - idziemy zielonym i nie zwracamy uwagi na szlaki niebieski i czarny odchodzące w prawo.


Za chwilę wejdziemy w las, w którym będziemy wchodzić na Halę Lipowską, ale póki co korzystamy z dobrej widoczności i robimy zdjęcia.




Po wejściu w las niespodzianka - połowa maja, a tu jeszcze śnieg zalega. Zima długa, stok północny, więc nie ma się czemu dziwić.


Odcinek leśny jest dość długi, ale widoki z Hali Lipowskiej wynagrodzą trud. Zatrzymujemy się na dłużej. Schronisko serwuje tylko na wynos, kolejka spora, ale my wyciągamy swoje zapasy i patrzymy na to co przed nami.



Z Lipowskiej idziemy żółtym na Rysiankę. Tu spory tłum, więc kontynuujemy na Romankę. 1366m n.p.m. to nasz najwyższy punkt dzisiaj. Tyle, że Romanka jest zalesiona i widoków nie ma. Jest za to przyjemny chłód lasu w ciepły majowy dzień. Na Romankę prowadzi szlak żółty. Jeśli nie chcemy się wspinać, możemy obejść szczyt szlakiem czerwonym (fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego).


Schodzimy z Romanki niebieskim, przez chwilę idziemy czerwonym GSB (będę tędy szedł w sierpniu, będzie to część mojego etapu #19) i docieramy do Stacji Turystycznej Słowianka (zamknięta).Napotkani przy Słowiance tubylcy namawiają do zejścia do Żabnicy stokówką, ale my idziemy szlakiem, czarnym.


Złatna - Krawców Wierch

Uwaga: zdjęcie - spoiler :-)


Trasa z maja 2020, pierwsza po poluzowaniu restrykcji związanych z epidemią. Jadę z Siostrą #2 i Markiem.

Uwaga! Część szlaku (podejście pod Halę Lipowską) prowadzi stokówką, którą zryto zwożeniem drewna a tuż po moim przejściu po ulewie zeszła lawina błotna. Nie wiem jaki jest stan szlaku obecnie.Sprawdźcie info na profilu Hali Lipowskiej na FB


Jedziemy do Złatnej (kierunek Milówka - Rajcza - Ujsoły) i parkujemy przy sklepie spożywczym i kościółku - tuż przed odejściem niebieskiego szlaku w prawo przez most. Parking całkiem spory. Jeśli jest zajęty, można przejechać ciut dalej, jest drugi.

Nasz szlak chwilę prowadzi drogą, po czym wchodzi w las. Jest początek maja, pogoda letnia. Ciepło, a dobra widoczność zwiastuje widoki jakie lubimy


Dochodzimy do rozległej polany pod Krawców Wierch, gdzie znajduje się Bacówka PTTK. Do środka jeszcze wejść nie można, ławy też oklejone taśmą - uwaga czyha wirus - ale już na trawie wokół budynku wirusa nie ma. Mamy czas na chłonięcie widoków i mały piknik. Aż żal wstawać i iść dalej, ale to dopiero początek.



Jako że lubuję się w ciekawostkach, odeślę czytelnika do blogu "W Jędrusiowym Świecie" gdzie umieszczono legendę o pochodzeniu nazwy szczytu (przy okazji, to jest KrawcÓW Wierch, a nie KrawcOWY WIerch). Jak nie trudno się domyślić, szczyt został nazwany na pamiątkę miejscowego krawca.



Po opuszczeniu polany (trzeba uważać - nie idziemy dalej niebieskim, tylko przez chwilę żółtym; przed szczytem Krawców Wierch niebieski znowu się pojawi, ale już jako słowacki niebieski) wchodzimy na pasmo graniczne. Uważamy żeby iść od strony literki "P" - bo jak przejdziemy granicę to kwarantanna, i to podwójna :-)


W paśmie grzbietowym jest kilka szczytów - Krawców Wierch (1071m n.p.m.), Gruba Buczyna (1132), Wielki Groń (1075) i poza szlakiem, po słowackiej stronie, Polom (973). Bardzo przyjemny odcinek.



Szlak niebieski zostawiamy na Przełęczy Bory Orawskie i schodzimy bardzo stromym zejściem (żółty szlak) do doliny rzeki Bystra. Po przekroczeniu rzeki trzeba równie stromo się wspinać. Uważamy żeby nie dać się zabrać większej grupie, która idzie czarnym szlakiem i kontynuujemy żółtym w kierunku Hali Lipowskiej. I tu jest miejsce gdzie zastosowanie ma uwaga z początku posta. My jednak jesteśmy przed ulewami, szlak jest zryty, ale suchy i nie stanowi większego problemu.



Podchodzimy pod Halę Lipowską (Las Złatnice) gdzie możemy nacieszyć oczy widokiem jak wyżej. Nie idziemy jednak do schroniska, tylko skręcamy w lewo i niebieskim szlakiem wracamy na parking w Złatnej.

Magiczne Gorce



Od kilku lat, poprzez grupę na FB "Klub Włóczykijów" (tajna, nie szukajcie - tylko na zaproszenie...), organizuję jednodniowe wypady. Większość w Beskid Ślaski i Żywiecki - bo blisko. Szukając nowych tras, przesunąłem mapę w prawo i oko spoczęło na Gorcach - do tej pory dla mnie nieznanych. Chwila planowania i trasa gotowa.

Jak widać na mapie, pętla nam się nie domyka. Żaden problem, można podejść ok 1,5km drogą. Najpierw jak tam dojechać. Wpisujemy w Google Maps Lubomierz-Rzeki - miejsce biwakowe. Jest tam nieduży parking i tam zostawiamy auta. Zaczynamy niebieskim szlakiem (kontynuacja drogi którą przyjechaliśmy na parking). Wkrótce przekraczamy granicę Gorczańskiego Parki Narodowego.


Asfalt za chwilę się skończy, ale droga dalej jest wygodna i szeroka. Idzie bardzo łagodnie w górę i nawet nie zauważymy kiedy będziemy powyżej 1000m n.p.m. Jest koniec maja, ale dzień stosunkowo chłodny, miejscami wychodzi słońce, później będzie magiczna mgła.





Gorczański PN ma bardzo dobre oznaczenia szlaków i infrastrukturę okołoszlakową (wiaty, tabliczki z kierunkami, stojaki na rowery). Potoki przechodzimy solidnymi mostkami, chyba, że ktoś lubi zamoczyć nogi w chłodny dzień...


Dochodzimy do skrzyżowania z żółtym szlakiem. Można stąd dojść na Turbacz, ale nie jest dzisiaj naszym celem. Skręcamy więc z niebieskiego ostro w prawo i mamy przed sobą jedyne większe podejście w całym dniu - dojdziemy na 1274m n.p.m. (Kodłoń)



Ale najpierw wychodzimy na rozległą polanę Przysłopek, gdzie zmienia się krajobraz - opuszczamy las - i pogoda - schodzi mgła. Dalsza wędrówka ma w sobie coś magicznego.








Takie mgliste góry są przyjemniejsze niż skąpane w słońcu. Owszem, nie ma panoramicznych widoków, ale jest niepowtarzalny klimacik. No i przyjemny chłód (do czasu kiedy zacznie padać...). Zostawiamy rozległe polany w paśmie Kodłonia (jest miejsce skąd widać Babią Górę, ale nie dzisiaj) i wracamy w las. Zaczyna padać, więc bez zbędnych postojów i zdjęć schodzimy do drogi.

Z uwagi na deszcz, zostawiamy większość grupy pod wiatą na przystanku autobusowym a ja, Robert vel Traper i Siostra #2 idziemy dodatkowe 1,5km na parking po samochody. Tam Traper zwraca naszą uwagę na dzieło Bobra-Budowniczego. Swoją drogą ciekawe, czy małe bobry rodzą się z taką wiedzą, czy też uczęszczają do bobrzego technikum tamo-budowy...


Trochę z boku od głównych tras, Gorce są godne polecenia na 1-dniowy wypad. Tras nie ma wiele, ale są dobrze oznakowane i utrzymane. I co najważniejsze - jest spokój, mało turystów.